Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sitaniec: Konie uciekły od gospodarza, który je zaniedbywał

Gdy się dowiedział, że gospodarz dokupił pola, załamany koń powiesił się w stajni. To jeden z dowcipów o Wąchocku. W podzamojskim Sitańcu dwie klacze uciekły z podwórka, bo miały dość pieskiego życia. W trudnych warunkach żyją też inne zwierzęta.
Dwie klacze – gniada i srokata – pojawiły się na jednej z sitanieckich posesji przy krajowej \"17” dzisiaj w nocy. – To takie smutne, zabiedzone koniki – mówi mieszkająca niedaleko kobieta. – Aż serce się kroi, gdy pochylone skubią powolutku trawę. Na miejscu pojawili się m.in. lekarz weterynarii, pracownicy Referatu Rolnictwa, Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Zamość, kierownik zamojskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, a także Grzegorz Garbuz, dyrektor Ogrodu Zoologicznego w Zamościu. – Konie nie są strasznie zabiedzone, ale mają zdeformowane puszki kopytowe – powiedział nam dyrektor zoo. Dodał, że musiały przez długi czas stać na miękkim oborniku, dlatego tak zawinęły im się kopyta. – Gołym okiem widać, że nie korzystały z zabiegów pielęgnacyjnych – powiedział Garbuz. Na podstawie stanu uzębienia ustalono, że zwierzęta mogą mieć po 9–10 lat. Wieść o błąkających się koniach lotem błyskawicy rozeszła się po wiosce i wkrótce – pocztą pantoflową – ustalono, że ich właścicielem jest jeden z miejscowych gospodarzy specjalizujący się w produkcji mleka. – Ma duże gospodarstwo, ale nie daje sobie rady z tym wszystkim, po prostu męczy się sam chłopisko – powiedział nam jeden z mieszkańców Sitańca. Konie nie mają wyrobionych paszportów. – Na temat ich zdrowia ma wypowiedzieć się lekarz weterynarii i od wydanej przez niego opinii będzie zależeć, jaką podejmiemy decyzję – poinformował nas Ryszard Gliwiński, wójt gminy Zamość. – Na razie konie zostały przekazane właścicielowi. Wójt czeka też na opinie inspekcji weterynaryjnej w sprawie warunków sanitarnych w oborze, gdzie rolnik trzyma kilkadziesiąt sztuk bydła. Wiadomo, że daleko im do ideału. Uwagę inspektorów zwróciła też sfora psów wałęsających się po podwórku. Naliczono ich... 15. – Właściciel zobowiązał się, że przekaże całe stadko do schroniska – mówi wójt. Ma na to czas do jutra. Z właścicielem inwentarza nie udało się nam porozmawiać.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama