Za sam sukces należy uznać jednak już awans do półfinału, bo w ćwierćfinale udało się pokonać niezwykle mocne Hiszpanki. W meczu o finał lepsze jednak okazały się Holenderki. Nasza żeńska kadra udanie weszła w grę i po golu Nikoli Leśniak z rzutu karnego objęła prowadzenie 4:2. Niestety były to miłe złego początki, bo od tego momentu nasza gra w ataku zupełnie się zacięła. Polki nie były w stanie znaleźć recepty na holenderską obronę, podczas gdy przeciwniczki trafiały raz za razem, rzuciły siedem bramek z rzędu i zrobiło się 4:9. - Ten jeden moment był kluczowy. Na początku bardzo dobrze to wyglądało, kilka błędów z naszej strony i Holenderki odjechały. Później szło to w miarę bramka za bramkę, ale nie dałyśmy rady tego odratować - mówiła chwilę po końcowym gwizdku Nikola Leśniak. Końcowy wynik 25:38 dla Pomarańczowych dobrze oddaje różnice klas pomiędzy obiema ekipami. Owczaruk w tym spotkaniu akurat nie błyszczała i zdobyła tylko jedną bramkę.
W meczu o brązowy medal Biało-Czerwone zmierzyły się z Czeszkami. Niestety, ale również ten mecz zakończył się porażką naszej kadry, tym razem w stosunku 22:26. Niestety, od samego początku Biało-Czerwone mocno zawodziła skuteczność. Mimo że akcje ofensywne przynosiły skutek w postaci czystych pozycji rzutowych, to nie zamieniały ich na bramki. Takich problemów nie miały rywalki, które do przerwy rzuciły 15 goli, podczas gdy na koncie Akademickiej Reprezentacji Polski było ich zaledwie 8. Po przerwie Polki od razu zerwały się do walki zaczęły mozolnie odrabiać straty. Niestety przez jakiś czas musiały radzić sobie bez Laury Zdziebłowskiej, która po zderzeniu głowami z przeciwniczką zalała się krwią i została zniesiona z boiska przez fizjoterapeutę, Damian Śliwę. Mimo tego straty stopniały początkowo do pięciu bramek, choć gdy Czeszki mimo osłabienia trafiły na 19:13, wydawało się, że o skuteczną pogoń będzie bardzo trudno. Od tego momentu nasz zespół rzucił jednak 6 goli z rzędu - trafiały Julia Skubacz czy dwukrotnie Edyta Byzdra, a po golu Darii Grobelnej na 11 minut przed końcem było już tylko 18:19. Niestety, ale końcówka należała już do przedstawicielek naszych południowych sąsiadów i to właśnie Czeszki mogły cieszyć się z brązowych medali. Owczaruk to spotkanie zakończyła bez zdobyczy bramkowej. - Po sytuacji, która miała miejsce w grupie, to jesteśmy przeszczęśliwe, że do tej pierwszej czwórki weszłyśmy. Tak naprawdę jesteśmy z bilansem tylko jednego meczu zwycięskiego i to tego najważniejszego, bo wygrałyśmy ćwierćfinał. Natomiast widać to, że gdzieś te zespoły w Europie grają troszkę inną piłkę ręczną, która naprawdę nam nie leży. I cieszę się, bo faktycznie chociażby w dzisiejszym meczu o brązowy medal podjęłyśmy naprawdę bardzo, bardzo dobrą walkę. Być może w pierwszej połowie gdzieś było widać jeszcze stres i stąd się też wzięła nieskuteczność rzutowa. Natomiast w drugiej połowie podjęłyśmy rękawice, doszłyśmy rywalki na jedną bramkę i naprawdę tutaj końcówka była bardzo, bardzo nerwowa. Także to jest na pewno coś bardzo optymistycznego. Podjęłyśmy po prostu walkę, bardzo odważnie wchodziłyśmy w zmiany systemowe i jestem z tego dumna. Wydaje mi się, że zespół naprawdę zrealizował w dużej większości nasze założenia i to na pewno cieszy - podsumowała nie tylko mecz, ale i cały turniej trenerka Magdalena Stanulewicz.

Komentarze