III Liga: Ciekawie będzie w Poniatowej, ważne mecze Podlasia i radzyńskich Orląt
Interesująco zapowiadają się sobotnie mecze III ligi lubelsko-podkarpackiej. Emocji nie powinno zabraknąć zwłaszcza w Poniatowej, gdzie tamtejsza Stal, w meczu z Tomasovią, spróbuje przerwać serial pięciu porażek z rzędu.
- 30.10.2009 17:37
Goście są jednak w podobnej sytuacji, bo ostatni raz smaku zwycięstwa zaznali 27 września. Początek spotkania o godz. 13.
Wśród gospodarzy zabraknie na pewno Marcina Mańki, a także Tomasza Wójcika, który ponoć w Poniatowej więcej już nie zagra. I niewykluczone, że doświadczony pomocnik przeniesie się do Hetmana Żółkiewka, gdzie chętnie widziałby go trener Marek Leszczyński.
Gracze Stali szykują się jednak na twardą walkę. Z jednej strony skończyły się kłopoty kadrowe, a z drugiej poniatowianie będą na tym meczu zmobilizowani ekstra-premią.
Warunkiem, aby ją otrzymać, jest wywalczenie trzech \"oczek”. Sporo dzieje się ostatnio także w Tomaszowie, bo tamtejsi działacze rozważali nawet zmianę szkoleniowca. Wszystko wskazuje jednak na to, że Zbigniew Kuczyński pozostanie na swoim stanowisku.
Ważny pojedynek odbędzie się też w Białej Podlaskiej. Teoretycznie ekipa trenera Dariusza Banaszuka powinna poradzić sobie z Wisłoką Dębica, ale spotkania z drużynami z dołu tabeli nigdy nie należą do łatwych.
W przypadku wygranej gospodarze mogą jednak dobić do czołówki i punktowo zrównają się z Siarką Tarnobrzeg oraz Avią Świdnik.
– Zdajemy sobie sprawę z wagi tego meczu. Oglądałem jednak piłkarzy Wisłoki i wiem, że potrafią grać w piłkę. Liczba punktów, którą obecnie mają, nie odzwierciedla tego co potrafią.
Czeka nas ciężkie spotkanie. Zwycięstwo musimy wybiegać i wyszarpać, bo drużyny, które dopisują sobie wygrane przed pierwszym gwizdkiem, nie wychodzą na tym najlepiej – mówi trener Banaszuk.
Dodatkowo gospodarze mają problemy kadrowe. Patrik Magier oraz Damian Guzek narzekają na zdrowie i nie do końca wiadomo, czy obaj będą w stanie wybiec na boisko.
Wielkim atutem miejscowych będzie na pewno boisko w Białej Podlaskiej, bo do tej pory w lidze nie przegrało u siebie tylko Podlasie i Izolator Boguchwała.
Ta ostatnia drużyna w sobotę o godz. 13 zmierzy się z Orlętami Radzyń Podlaski. Goście są skazywani na pożarcie, ale zapowiadają, że jadą... powalczyć.
– Jesteśmy w bojowych nastrojach i nastawiamy się na twardy bój. Mamy niewielką stratę do drużyn z bezpiecznej strefy i jedna wygrana może naprawdę znacząco polepszyć naszą sytuację. Faworyci w tej lidze ciągle zawodzą i może tym razem będzie podobnie – stwierdził Paweł Pliszka.
Reklama













Komentarze