W Paryżu paniom spodni nosić nie wolno
Dekret zakazujący kobietom noszenia spodni wciąż obowiązuje w Paryżu. Z technicznego punktu widzenia, francuska stolica ma pod tym względem bardziej restrykcyjne przepisy, niż… Sudan.
- 20.11.2009 19:23
Przepis zabraniający kobietom ubierać się podobnie jak mężczyźni – dotyczący głównie chodzenia w spodniach – wprowadził w 1800 roku ówczesny szef policji. Od tego czasu przetrwał wiele prób obalenia. Nikt go w tej chwili nie przestrzega, ale zapis istnieje.
Przepis stanowił, że każda paryżanka, która zechce ubrać się jak mężczyzna \"musi najpierw zaprezentować się na Komendzie Miasta Paryża, by uzyskać upoważnienie”.
W 1892 roku prawo nieco się zmieniło. Poprawka do przepisu pozwalała kobietom na zrezygnowanie ze spódnic, gdy \"trzymały w rękach lejce” podczas konnej przejażdżki.
W 1909 roku dekret ponownie złagodzono, kiedy to dodano nowy zapis umożliwiający kobietom chodzenie w spodniach pod warunkiem, że były \"na rowerze, lub trzymały jego kierownicę”.
60 lat później, w czasie światowego ruchu na rzecz równouprawnienia, rada Paryża poprosiła szefa policji, by w końcu pozbył się kompromitującego przepisu. On jednak odmówił.
Ostatnia, również nieudana, próba usunięcia przestarzałego prawa, miała miejsce w 2003 roku, kiedy poseł z partii prezydenta Nicolasa Sarkozy\'ego napisał do ministra odpowiedzialnego za równouprawnienie.
\"Nieużywanie jest czasem bardziej efektywne niż interwencja (państwa) w przerabianie prawa by zmienić obyczaje” – brzmiała odpowiedź ministra.
Co ciekawe, jak zauważyła Evelyne Pisier, prawniczka i obrończyni praw kobiet, autorka książki \"Les Droits des Femmes\" (prawa kobiet), prawo to nagminnie łamią paryskie policjantki, które przepisy zobowiązują do noszenia spodni mundurowych.
Reklama

Komentarze