Popularny „Bereś” 12 lipca będzie obchodził 34 urodziny. Ostatni raz w polskiej lidze występował w sezonie 2016/2017. Zimą przeniósł się wówczas do Sampdorii. Od tamtej pory cały czas gra we Włoszech. Później zakładał koszulkę: Napoli, Empoli, a ostatni sezon spędził w występującym w Serie B Palermo.
Obrońca zaliczył w sumie aż 207 występów w Serie A oraz 42 w Serie B. W reprezentacji Polski rozegrał za to 59 spotkań. Debiutował w 2013 roku. Ostatni zaliczył za to przeciwko Malcie, przy okazji eliminacji do mistrzostw świata. Dostał jednak powołanie także na mecze barażowe z Albanią i Szwecją, ale ostatecznie nie pojawił się na boisku.
Bereszyński ponoć myśli teraz o powrocie do kraju, a jednym z klubów, który widziałby go w swoim składzie jest właśnie Motor.
– W klubie pracują nad wzmocnieniami. Jak dowiedział się Przegląd Sportowy Onet, przedstawiciele Motoru namawiają na transfer Bartosza Bereszyńskiego, obrońcę Palermo. 59-krotny reprezentant Polski myśli o powrocie do kraju, a Motor chce to wykorzystać – informuje Łukasz Olkowicz.
Nawet jeżeli ten transfer nie dojdzie do skutku, to przynajmniej daje kibicom nadzieję, że Zbigniew Jakubas jednak jest gotowy mocniej sięgnąć do kieszeni, żeby przebudować drużynę, z której odeszło przecież aż 12 piłkarzy. W tym kilku kluczowych z: Bartoszem Wolskim, Ivanem Brkiciem i Sergi Samperem na czele.
Co więcej, nadal nie wiadomo przecież, jak potoczą się losy kolejnych, podstawowych graczy. Filip Luberecki od dawna wzbudza zainteresowanie innych klubów. Mówiło się o transferze lewego obrońcy do Korony Kielce, do Widzewa, a wcześniej nie brakowało zainteresowania ze strony zagranicznych klubów, chociażby z Austrii i amerykańskiej MLS.
O transferze do jednej z topowych lig w Europie marzy także Jacques Ndiaye, a niewykluczone, że pojawi się też ciekawa propozycja dla Karola Czubaka, wicekróla strzelców PKO BP Ekstraklasy w poprzednim sezonie.
Już w zimie Motor starał się także o pozyskanie Luquinhasa. Wtedy filigranowy Brazylijczyk wybrał ofertę Radomiaka, gdzie miał okazję znowu spotkać Goncalo Feio. Jak wiadomo trener z Portugalii szybko opuścił jednak drużynę i wygląda na to, że klub z Lublina wrócił do tego tematu. 29-latek wiosną jednak specjalnie nie zachwycił. Rozegrał 16 meczów i strzelił tylko jednego gola. Według informacji Przeglądu Sportowego Onet trzeba za niego zapłacić około 500 tysięcy euro.


Komentarze