Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Sąsiedzi zbudowali im nowy dom

Po pożarze czteroosobowa rodzina mieszkała w tunelu foliowym. Dzięki sąsiadom ma dach nad głową. Każdy dzielił się, czym mógł. Bo ogień zabrał Ciochom wszystko. – To mogło spotkać każdego z nas – mówią ludzie, którzy postawili pogorzelcom dom.
– Nie wiem, jak my się wszystkim odwdzięczymy – ociera łzy Danuta Cioch. W niedzielę oglądaliśmy jej nowy dom w Marysinie koło Zamościa, do którego się wprowadzała. Dwa pokoje, kuchnia, łazienka, przestronne poddasze. – Zaraz po pożarze założyliśmy konto w banku, chodziliśmy od domu do domu prosząc o wsparcie. Nikt nie odmówił! – nie kryje podziwu Elżbieta Stąsiek-Witkowska ze Społecznego Komitetu Odbudowy Spalonego Domu. Danuta Cioch i jej trzej synowie utrzymują się z niedużego gospodarstwa. Ich drewniany dom spłonął doszczętnie w sierpniu. Przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Matka i jej trzech synów zamieszkali w foliowym tunelu, gdzie wcześniej rosły warzywa. Wstawili tam podarowane meble i kuchenkę gazową. I nie wiedzieli, jak długo przyjdzie im tak żyć. – Ale ludzie nie pozostali obojętni wobec tej tragedii, ruszyli z pomocą – mówi sołtys Władysław Bród. – Dałem 100 złotych, bo na tyle było mnie stać – jeden z sąsiadów prosi o anonimowość. Dzięki takim datkom zebranym w Marysinie i okolicznych wsiach można było przystąpić do kopania fundamentów. Tomaszowskie starostwo błyskawicznie wydało pozwolenie na budowę, wsparcia udzielili właściciele sklepów i składów budowlanych. – Wiem, co to bieda, ale nie chcę rozgłosu – mówi przedsiębiorca, który podarował cement. – Cegły i piasek dostaliśmy za darmo, pustaki za pół ceny, nadleśnictwo za bezcen sprzedało drewno. Ktoś dał bojler, ktoś piec i kaloryfery, a jeszcze ktoś inny postarał się o okna – opowiada Anna Kucharska. Ekipa budowlana pracowała za grosze. Nad wszystkim czuwał Jan Bukowski, miejscowy spec od budowlanki. Po jego okiem murarze uwinęli się w półtora miesiąca. – To wspaniały przejaw miłosierdzia – uważa ks. Andrzej Puzon, dyrektor Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej, która również pomagała pogorzelcom. – Na wiosnę trzeba jeszcze wytynkować ściany, pomyśleć o podłogach i schodach przy wejściu – dodaje Zbigniew Wrona, miejscowy radny. Ze starego budynku ocalał jedynie obraz Matki Boskiej Fatimskiej. Nadpalony wisi w nowej kuchni. Została też tabliczka z numerem posesji: 13. – To jednak szczęśliwa trzynastka – uważa Edward Cioch, syn pani Danuty. – Mamy nowy dom. Trudno o lepszy prezent na święta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama