Obcięli emerytury byłym esbekom
Dziś na konta byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa wpłynęły obniżone emerytury. To efekt tzw. ustawy deubekizacyjnej. Na Lubelszczyźnie wypłaty ucięto ponad tysiącu osobom. Stracili od 500 do 1000 zł.
- 05.01.2010 20:06
– To bardzo dobra wiadomość. Zwykła przyzwoitość wymagała, żeby coś zrobić z tymi przywilejami – nie ma wątpliwości Włodzimierz Blajerski, szef lubelskiej Grupy Ujawnić Prawdę, która dwa lata temu upubliczniła listy funkcjonariuszy i tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa na Lubelszczyźnie.
– Moi koledzy z opozycji dziś klepią biedę, a nasi prześladowcy świetnie urządzili się w życiu. Te parę złotych mniej, które im zabiorą, to jedynie symboliczna dolegliwość. Krzywdy mieć nie będą.
Byli funkcjonariusze stracą średnio na świadczeniu emerytalnym od 500 do 1000 zł. Do tej pory dostawali więcej niż zwykli emeryci – nawet do 5 tys. zł.
– Od wczoraj na ich konta wpływają po raz pierwszy obniżone emerytury – informuje Artur Wdowczyk, dyrektor Zakładu Emerytalno-Rentowego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
O tym, kto był funkcjonariuszem organów bezpieczeństwa państwa w latach 1944–1990 zakład wiedział z Instytutu Pamięci Narodowej. Lubelski oddział IPN dostał z centrali listę 3,5 tysiąca osób, którą musiał zweryfikować.
– Po przeprowadzeniu kwerend (poszukiwanie informacji o osobach w zasobach archiwalnych IPN – red.) oraz szczegółowej analizie akt osobowych w około 1700 przypadkach potwierdzono służbę w organach bezpieczeństwa państwa – informuje Marcin Krzysztofik, naczelnik Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów lubelskiego oddziału IPN.
Na podstawie informacji z IPN Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA wydawał decyzje o ponownym przeliczeniu emerytur. W konsekwencji 1170 osób z Lubelszczyzny dostaje już obniżone świadczenie.
Marian Rapa, były oficer kontrwywiadu SB w Lublinie (pozytywnie zweryfikowany, na emeryturze od 1992 roku), a dziś prezes Lubelskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej dwa lata temu krytycznie oceniał pomysł deubekizacji.
– Jeśli zapadną jakieś decyzje, to będę się zastanawiał, jak prawnie bronić swoich dóbr. Pomysł uznania SB za organizację przestępczą jest zły – podkreślał.
Dziś nie chciał komentować ustawy deubekizacyjnej. – Nie mam wpływu na to, co się dzieje i nie będę się wypowiadał – uciął rozmowę.
13 stycznia Trybunał Konstytucyjny zajmie się wnioskiem Lewicy, zaskarżającym ustawę.
Reklama













Komentarze