Hetman Zamość nie porozumiał się ze Spartakusem Szarowola
Problemów zamojskiego Hetmana ciąg dalszy. Ratunkiem dla drugoligowca z ul. Królowej Jadwigi miał być \"pobór” piłkarzy z Szarowoli, ale obie strony nie mogą dojść do porozumienia.
- 05.03.2010 17:40
Do piątku działacze z Zamościa mieli czas, aby zapewnić piłkarzom Spartakusa gwarancje finansowe. Niestety, nie zrobili tego.
– Mam wątpliwości czy coś z tego wyjdzie. Do wznowienia rozgrywek zostało już bardzo mało czasu i nie możemy przeciągać negocjacji w nieskończoność, musimy przecież normalnie przygotować się do sezonu.
Namawialiśmy zawodników i sztab trenerski, aby spróbowali swoich sił w drugiej lidze. Niestety Hetman nie był w stanie spełnić głównego warunku, czyli zapewnić regularnych wypłat dla graczy. Wydaje się, że jest już za późno, aby dojść do porozumienia – mówi prezes Spartakusa Marek Olenkiewicz.
– Do tej pory ani razu nie rozmawialiśmy z działaczami Hetmana na temat naszych kontraktów, a wiadomo, że nie pójdziemy do Zamościa w ciemno – dodaje Kamil Droździel, napastnik Spartakusa, który razem z Piotrem Waśkiewiczem i grupą zawodników zza wschodniej granicy miał pomóc drugoligowcowi w walce o utrzymanie.
Spór ze Spartakusem to jedno, a dodatkowo PZPN wezwał działaczy z Zamościa, aby zameldowali się w Warszawie 11 marca z dokumentami świadczącymi o spłaceniu zaległości wobec Urzędu Skarbowego i ZUS.
Do tego czasu Hetman musi też zakończyć procedurę rejestracji zawodników. Koszt w przypadku jednego piłkarza to tysiąc złotych, a Hetman w najbardziej optymistycznym scenariuszu miałby ich przynajmniej dziesięciu.
– Spartakus wymagał, abyśmy razem z prezesem Tadeuszem Pizoniem gwarantowali wypłaty naszymi prywatnymi kontami, a ten warunek jest absolutnie nie do przyjęcia. Dodatkowo chcieli przedstawienia na piśmie deklaracji od sponsorów, którzy mogliby nas wspierać w rundzie wiosennej.
Sytuacja zatem nie wygląda różowo, ale nic nie jest nadal przesądzone. Równie dobrze możemy jeszcze dogadać się ze Spartakusem, a z drugiej strony nie zdołamy pozytywnie załatwić wszystkich spraw z Polskim Związku Piłki Nożnej.
Tyle już wysiłku włożyliśmy, aby przystąpić do rozgrywek i szkoda byłoby to wszystko zmarnować. Tym bardziej, że naprawdę wierzymy, iż przy ewentualnych wzmocnieniach z Szarowoli byłaby szansa na utrzymanie – przekonuje wiceprezes Hetmana Zbigniew Pająk.
Na sygnał z Zamościa cały czas czekają też dwaj gracze Motoru Lublin: Grzegorz Krystosiak i Damian Iracki.
Reklama













Komentarze