Działacze z Zamościa wierzą, że Hetman zagra na wiosnę
Hetman ponownie stracił licencję na występy w II lidze. Do czwartku działacze z Zamościa mieli udokumentować porozumienie w sprawie uregulowania zaległości wobec ZUS i Urzędu Skarbowego. Chociaż do PZPN pofatygował się cały zarząd klubu, zabrakło najważniejszego – dokumentów.
- 12.03.2010 18:24
Ale na szczęście decyzja PZPN nie jest ostateczna. Zamościanie mogą się od niej odwołać w każdym momencie, o ile oczywiście będą w stanie wybrnąć z zobowiązań wobec wyżej wymienionych instytucji i w odpowiedni sposób to udokumentować.
– Licencja została zawieszona, jednak w każdej chwili możemy wrócić do stołu rozmów. Kwestia jest cały czas otwarta. Działamy dalej i robimy wszystko, żeby zagrać na wiosnę – mówi prezes Hetmana Tadeusz Pizoń.
Jest jednak dodatkowy haczyk. Hetman nie będzie ubiegać się o odzyskanie licencji, jeśli nie zdoła skompletować kadry zawodników. Obecny stan posiadania nie daje najmniejszych nadziei na nawiązanie sportowej rywalizacji, a na powtarzanie przypadku ŁKS Łomża i notowania porażek 0:7 nikt w klubie nie ma ochoty.
– Potrzebujemy przynajmniej 6, 7 piłkarzy. Menadżerowie z całej Polski zgłaszają nam propozycje – wyjaśnia prezes Pizoń. Jak wieść niesie czterech chętnych, anonimowych na razie zawodników, podjęło już rozmowy.
Jak informuje Tadeusz Pizoń, klub cały czas negocjuje z wierzycielami i nakłania ich do ugody. – Pozostaje jeszcze Tomasz Twardawa. Musimy dojść do porozumienia, bo komornicy nie mogą rządzić klubowym kontem. W takim wypadku nie da się prawidłowo zarządzać klubem – mówi Pizoń, który również i w tej kwestii jest optymistą.
Kolejnego powodu do zadowolenia dostarczyła pogoda. Cała kolejka wschodniej II ligi została przełożona. A to dało Hetmanowi kolejne cenne dni na podjęcie dalszych działań.
– Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, pierwszy mecz zagramy z Olimpią w Zamościu. Jeśli do tego czasu nie uda nam się jeszcze wybrnąć z przeciwności, będziemy wnioskować o przełożenie tego spotkania zamiast karania Hetmana walkowerem. Sytuacja jest cały czas skomplikowana, ale nie ustajemy w wysiłkach – zapewnia Tadeusz Pizoń.
Reklama













Komentarze