Pijany woźnica spadł z furmanki, kiedy przy znacznej prędkości usiłował skręcić w polną drogę. Zaprzęg pomknął dalej, choć na wozie był przyrodni brat furmana.
(pim)
19.04.2010 12:52
Świadek zdarzenia zawezwał policję z Terespola. Przybyli na miejsce mundurowi znaleźli leżącego na poboczu 47-letniego Jana K., mieszkańca gm. Zalesie. Karetka zabrała go do szpitala. Lekarze stwierdzili jednak, że w wyniku upadku nie doznał większych obrażeń. Po badaniu okazało się, że miał we krwi 2,76 promila alkoholu.
W międzyczasie policjanci ruszyli tropem zaprzęgu. Dotarli do domu pasażera furmanki, 35-letniego Ireneusza M. Spał. Miał aż 3,90 promila.
– Mężczyzna potwierdził, że przyjechał do domu zaprzęgiem, ale miał dość mglisty obraz przebiegu zdarzenia – mówi Krzysztof Semeniuk, oficer prasowy bialskiej policji.
Za kierowanie zaprzęgiem konnym w stanie nietrzeźwości grozi kara 1 roku pozbawienia wolności. Sąd może również orzec zakaz prowadzenia pojazdów.
Komentarze