Kierowca omijał psa i rozbił słup, właścicielka musi płacić odszkodowanie
Kierowca próbując ominąć psa zniszczył słup energetyczny. Sąd orzekł, że winę za wypadek ponosi opiekunka czworonoga. 73-letnia kobieta musi zapłacić odszkodowanie \"Lubzelowi”. A przed nią jeszcze proces z właścicielem rozbitego samochodu.
- 29.07.2010 20:02
Do wypadku doszło przed dwoma laty w Kurowie. Wałęsający się przy drodze pies, spłoszony przez jednego z przechodniów, wbiegł na jezdnię wprost pod koła nadjeżdżającego auta. Kierowca nie zdołał ominąć czworonoga, zwierzę zginęło. Jednak podczas gwałtownego manewru auto uderzyło w należący do zakładu energetycznego słup. Konstrukcja pękła. PGE \"Lubzel” poszedł do sądu w Puławach. A sąd uznał, że za szkody odpowiada właściciel psa.
Maria Żaba z Kurowa tłumaczy, że pies uciekł jej wtedy z posesji. – Zbyt późno zauważyłam, że go nie ma. Pobiegł za bezpańskimi psami, które kręciły się po okolicy – opowiada pani Maria. – To był bardzo łagodny i potulny zwierzak. Przygarnęłam go. Mieszkam samotnie na odludziu, chciałam mieć jakieś towarzystwo i poczucie bezpieczeństwa – tłumaczy.
Sąd stwierdził, że pani Maria nie wykazała się należytym nadzorem nad swoim podopiecznym, bo czworonóg znalazł się sam na bardzo ruchliwej ulicy i nikt nie kierował jego zachowaniem.
– Właściciel odpowiada za swojego psa – uznał sędzia. Tę opinię podzielił również w drugiej instancji Sąd Okręgowy w Lublinie.
Teraz kobieta będzie musiała zapłacić wysokie odszkodowanie. Spółka energetyczna PGE \"Lubzel” wyceniła swoje straty na blisko 3 tys. zł. – Wymieniliśmy słup na nowy, bo jego konstrukcja została naruszona. Winny zniszczenia został ustalony, więc obciążono go kosztami – mówi Ireneusz Paszczyk, kierownik działu utrzymania puławskiego oddziału Lubzelu. – Wraz z kosztami sądowymi muszę zapłacić 4,5 tys. zł – płacze pani Maria.
– Ten wyrok wynika kodeksu cywilnego. Jeżeli zwierzę wyrządza szkodę, to dzieje się tak ze względu na nienależyte sprawowanie nad nim nadzoru. Były już orzeczenia w podobnych przypadkach – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Dla pani Marii Żaby to nie koniec konsekwencji niedopilnowania czworonoga. Jak się wczoraj nieoficjalnie dowiedzieliśmy w sądzie, wysokiego odszkodowania będzie dochodził właściciel rozbitego samochodu. – To ponad 30 tys. zł – rozpacza kobieta, którą o roszczeniach kierowcy poinformował jej adwokat. Procesu nie uniknie, bo nie jest w stanie zawrzeć ugody z poszkodowanym.
– Mam niecałe 1000 zł emerytury. Po opłaceniu rachunków i zakupie leków zostaje mi niewiele ponad 400 zł. Jak mogę zapłacić tak wielkie odszkodowania?
Reklama













Komentarze