- Z nadjeżdżającego z przeciwka tira odpadła duża pokrywa od metalowej beczki. Nie zdołaliśmy jej ominąć. Odbiła się od maski i uderzyła w szybę naszego samochodu. Mogło dojść do tragedii, a kierowca ciężarówki nawet się nie zatrzymał - pisze na alarm24@dziennikwschodni.pl pani Małgorzata.
łm
31.07.2010 13:59
Do zdarzenia doszło 20 lipca w miejscowości Trzeciaków w gminie Mełgiew. Pani Małgorzata jechała samochodem ze swoim ojcem w stronę Lublina. - Nagle z nadjeżdżającego z naprzeciwka tira odpadła część ładunku - duża pokrywa od metalowej beczki. Odbiła się od maski i uderzyła w szybę naszego auta - pisze do nas na alarm24@dziennikwschodni.pl.
Kierowca ciężarówki - jak twierdzi pani Małgorzata - jechał ponad 100 kilometrów na godzinę. - Byliśmy w szoku jak coś takiego mogło się zdarzyć! Najgorsze jest to, że kierowca nie zatrzymał się i nie sprawdził, czy nic nam się nie stało. Zamiast tego uciekł - dodaje.
Pani Małgorzata i jej ojciec mieli dużo szczęścia, bo nic im się nie stało. - Ale gdyby pokrywa inaczej wbiła się w szybę, mogłaby poważnie nas poranić lub nawet zabić - uważa kobieta.
Co zrobić, gdy przytrafi nam się taki wypadek? Spytaliśmy o to policjantów. - Najlepiej zapamiętać numer rejestracyjny takiego pojazdu. Jeżeli się nie udało, to chociaż jego wygląd, i od razu zawiadomić policję pod numerem telefonu 997. Jeśli kierowca ciężarówki odpowiednio jej nie zabezpieczył to grozi mu wysoka grzywna - mówi Arkadiusz Arciszewski z biura prasowego KWP w Lublinie.
Pani Małgorzata nie zadzwoniła na policję. - Nie zdążyliśmy spisać numerów i niestety nie zadzwoniliśmy na komendę. Tir miał czarny ciągnik. Tyle zapamiętałam.
Komentarze