Wisła Puławy wygrała z Izolatorem Boguchwała 2:1, Podlasie lepsze od Górnika II Łęczna (wideo)
Nie do zatrzymania są piłkarze Wisły Puławy. W sobotę drużyna Mariusza Sawy rozegrała już ósmy mecz na wyjeździe i odniosła piąte zwycięstwo. Tym razem \"Duma Powiśla” wygrała w Boguchwale z tamtejszym Izolatorem 2:1.
- 25.09.2010 17:39
Po końcowym gwizdku pochwał rywalom nie szczędził opiekun drużyny z Boguchwały Grzegorz Opaliński.
– Trafiliśmy na bardzo dobrze dysponowanego przeciwnika. Może traciliśmy bramki w pechowy sposób, ale trzeba powiedzieć, że Wisła po prostu była od nas lepsza i zasłużyła na te punkty – powiedział Opaliński.
Kolejne trzy \"oczka” są tym cenniejsze, że Izolator nie zwykł w tym sezonie tracić punktów przed własną publicznością. Na Izoarenie podopieczni Grzegorza Opalińskiego rozegrali już w bieżących rozgrywkach szósty mecz i po czterech zwycięstwach i jednym remisie przyszła pierwsza porażka.
Wynik meczu otworzył Mateusz Gawrysiak, który w 53 minucie zawodów przymierzył do siatki rywali bezpośrednio z rzutu wolnego, z około 30 m. Niestety gospodarze błyskawicznie zdołali doprowadzić do wyrównania po trafieniu Michała Beresia, który z bliska wykończył zespołową akcję swojej drużyny.
Zwycięskiego gola dla gości zdobył... Marcin Kopiec z drużyny miejscowych. Zawodnik Izolatora tak pechowo odbił strzał Konrada Nowaka, że wpakował piłkę do własnej siatki. W kolejnych fragmentach atakowali gospodarze, ale nie potrafili po raz drugi pokonać dobrze dysponowanego Kamila Beszczyńskiego.
Dzięki wygranej przyjezdni nadal utrzymali świetny bilans spotkań z Izolatorem. Sobotni mecz był trzecim starciem obu ekip i po raz trzeci górą była ekipa z Puław.
– Nie ukrywaliśmy tego, że przyjeżdżamy do Boguchwały po kolejny komplet punktów. I jesteśmy bardzo zadowoleni, że znowu udało się nam wygrać. Kluczem było opanowanie przez nas środka pola. Potem udało się zdobyć prowadzenie i od tego momentu nastawiliśmy się na kontry.
W ten sposób liczyliśmy, że będziemy mieli jakieś kolejne okazje na gole. I wreszcie się doczekaliśmy. Pniemy się w górę tabeli i po tej wygranej to już na pewno wszyscy się nas boją i dobrze, że tak jest – ocenia trener Mariusz Sawa.
Bramki: Bereś (55) – Gawrysiak (53), Nowak (69).
Izolator: Kwaśny – Kopiec, Czopko, Wożniak, Krzak, Bereś, Iwanowski (72 Cupryś), Skiba, Rusin (69 Domin), Karwat (63 Porada), Bereś (79 Powierza).
Wisła: Beszczyński – Kowalski, Kursa, Bednaruk, Budzyński, Gawrysiak (73 Mróz), Orzędowski (63 Kamola), Mokiejewski, Kozieł (63 Wójtowicz), Nowak, Giza (90 Gawda).
Żółte kartki: Skiba – Bednaruk. Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin).
Specjaliści od wygrywania jedną bramką tym razem pozytywnie zaskoczyli swoich kibiców. Podlasie Biała Podlaska w meczu z Górnikiem II Łęczna zdobyło aż trzy gole i w dobrym stylu pokonało drużynę Mirosława Kosowskiego.
Gościom nie pomógł nawet... ich trener, który po przerwie pojawił się na boisku.
Gospodarze od pierwszego gwizdka zaatakowali i szybko zostali nagrodzeni za odważną grę. Już w czwartej min spotkania precyzyjnym uderzeniem w okienko bramki Łukasza Witkowskiego popisał się Michał Sobiczewski. Dzięki szybko zdobytej bramce podopiecznym Dariusza Banaszuka grało się zdecydowanie łatwiej.
Bialczanie zdecydowanie dominowali i mieli szanse na kolejne gole, niestety skuteczność nie była mocną stroną miejscowych. Strzelanie \"panu Bogu w okno” rozpoczął Łukasz Mirończuk, później w ślady młodszego kolegi poszedł dwukrotnie Wojciech Jarzynka. W końcówce pierwszej części zawodów dwa pojedynki z bramkarzem Górnika II przegrał także Sobiczewski.
Przyjezdni mieli olbrzymie kłopoty ze skompletowaniem składu, a to spowodowało, że w sobotę nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. W całym spotkaniu \"zielono-czarni” oddali ledwie cztery strzały. Najbliżej powodzenia był Norbert Raczkiewicz po uderzeniu z dystansu.
O kiepskiej sytuacji kadrowej łęcznian najlepiej świadczył fakt, że od 46 minuty na murawie zameldował się trener Kosowski.
Kiedy wydawało się, że Podlasie po raz piąty w tym sezonie wygra 1:0 Raczkiewicz sprokurował rzut karny, a dodatkowo wyleciał z boiska. Pewnym z 11 m do siatki trafił Jarzynka, a po chwili Zbigniew Stonio ustalił wynik po uderzeniu z ponad 20 m.
– Nie mieliśmy wielkich problemów z drużyną z Łęcznej. Do przerwy mogło być już spokojnie 2:0 lub 3:0. Świetną okazję miał zwłaszcza Łukasz Mirończuk, ale z pięciu metrów uderzył prosto w bramkarza. Jak oceniam Mirka Kosowskiego na boisku? Pozytywnie, oddał groźny strzał i na pewno nie osłabił swojego zespołu – mówi Dariusz Banaszuk.
Bramki: Sobiczewski (4), Jarzynka (88-k), Stonio (90).
Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Bożyk, Jarzynka, Więckowski, Gawroński (90 Jędrzejuk), Mirończuk (46 Litwiniuk), Guzek, Maksymiuk, Magier (86 Leśniak), Sobiczewski (80 Stonio).
Górnik II: Witkowski – Majewski, Bodziak, Zielony, Bujak, Tymosiak, Gołubkiewicz (46 Kosowski), Jabłoński, Michalak, Raczkiewicz, Skorupski.
Żółte kartki: Bojarczuk – Bujak, Raczkiewicz.
Czerwona kartka: Raczkiewicz (87 min, za drugą żółtą).
Sędziował: Andrzej Kucharski (Zamość). Widzów: 750.
Reklama













Komentarze