Była to szósta porażka z rzędu, dla gości siódme kolejne zwycięstwo. Podopieczni trenera Jana Sucha są zdecydowanym kandydatem do awansu do PlusLigi. Przed wizytą w Świdniku byli faworytem. Udowodnili to na parkiecie. Choć gospodarze, na miarę swoich możliwości, mogą być umiarkowanie zadowoleni ze swojej postawy.
grom
10.11.2014 01:44
W każdym z setów, do pewnego momentu, Avia prowadziła wyrównaną walkę. Świdni-czanie ryzykowali mocną zagrywką, stąd oglądaliśmy kilka asów serwisowych. Losy każdej partii rozstrzygały się w końcówkach.
- Zabrakło nam szczęścia. Stworzyliśmy ciekawe widowisko. Jeśli tak będziemy grali z niżej klasyfikowanymi zespołami, w końcu powinniśmy zacząć wygrywać - powiedział rozgrywający Avii Bartłomiej Misztal.
- Na początku Avia zaskoczyła nas, była zdeterminowana. Później opanowaliśmy sytuację. Wygraliśmy po raz kolejny, cieszą trzy punkty. Życzę mojemu byłemu klubowi utrzymania w I-lidze - mówi przyjmujący Campera Jakub Peszko, były siatkarz Avii.
Cieszymy się, gdyż odnieśliśmy 14. zwycięstwo z rzędu. Przygotowuję drużynę do gry w PlusLidze i to jest nasz cel. Już w poprzednim sezonie, z racji wygrania I ligi, powinniśmy występować w elicie.
Problemem jest nasza hala, która jest za niska. Gdybyśmy mieli taki obiekt jak w Świdniku, nie mielibyśmy kłopotów. Avia walczyła, na ile potrafiła. To młody zespół, któremu brakuje doświadczenia. I pewnie I ligę ratować będzie w barażach.
Krzysztof Lemieszek, trener Avii
Najważniejszym problemem było nasze przyjęcie i tym elementem przegraliśmy z liderem. Zespół, na ile mógł, podjął rywalizację z doświadczoną drużyną z Wyszkowa. Camper niczym szczególnym nas nie zaskoczył, grał, to na co byliśmy przygotowani. Można było urwać mu seta, jednak mojej drużynie zabrakło wiary, że może tego dokonać.
Zespół z Międzyrzeca Podlaskiego odniósł kolejną wygraną
Najwięcej emocji było w trzecim i czwartym secie. W pierwszej partii Huragan nie miał problemów z odniesieniem zwycięstwa 25:19. W drugim goście musieli gonić przeciwnika.
- Niewiele nam zabrakło, abyśmy wyszli zwycięsko z tej potyczki - przyznaje Marcin Śliwa, szkoleniowiec Huraganu.
W trzeciej odsłonie to siatkarze z Międzyrzeca dyktowali warunki. Huragan prowadził dwoma, trzema punktami. Warszawianie dążyli do zmniejszenia strat. Ta sztuka jednak im się nie udała.
- Najwięcej problemów mieliśmy z przystosowaniem się do miejscowej hali. Zbyt duża ilość namalowanych na parkiecie linii do innych gier zespołowych, była myląca dla moich zawodników - tłumaczy trener Śliwa.
Szalę wygranej ekipa z Międzyrzeca przechyliła na swoją stronę w czwartym secie. Huragan prowadził już 19:14, 24:22. Ostatecznie zwyciężył 28:26.
MOS Wola Warszawa - Huragan Międzyrzec Podlaski 1:3 (19:25, 25:23, 24:26, 26:28)
Komentarze