Wisła Puławy liderem III ligi, porażki Podlasia i Górnika II Łęczna
Mocnym akcentem zakończyli rundę jesienną piłkarze Wisły Puławy. Po remisie Avii Świdnik ze Stalą Sanok (1:1), \"Duma Powiśla” miała okazję wskoczyć na fotel lidera i jej nie zmarnowała. Łukasz Giza zdobył trzy gole i poprowadził swoją drużynę do pewnego zwycięstwa z Polonią Przemyśl 4:1.
- 06.11.2010 15:56
Piłkarze Wisły dzień przed meczem zostali solidnie zmotywowani, bo dostali jedną zaległą wypłatę.
Już po pierwszej połowie wynik meczu w Przemyślu był praktycznie przesądzony. Goście prezentowali się bardzo dobrze i prowadzenie objęli w 11 minucie zawodów, po ładnym rajdzie Gizy, który przy okazji popisał się kapitalnym uderzeniem z ostrego kąta.
I co najważniejsza piłka wylądowała w siatce Polonii. Po kilkudziesięciu sekundach Michał Budzyński mógł podwyższyć prowadzenie gości, ale sędzia przerwał dobrze zapowiadającą się akcję, bo dopatrzył się pozycji spalonej. Puławianie nadal dążyli do podwyższenia wyniku i tuż przed przerwą im się udało. Giza wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową wpakował piłkę do siatki.
Po zmianie stron popularny \"Gizmen” szybko skompletował hat-tricka już w 55 min, kiedy to wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Konradzie Nowaku. Ten ostatni także wpisał się na listę strzelców kilka chwil później i Wisła prowadziła aż 4:0.
W samej końcówce Arkadiusz Gosa uratował honor Polonii po uderzeniu bezpośrednio z rzutu wolnego, ale to trafienie na sumieniu ma przede wszystkim bramkarz Kamil Beszczyński.
– Lepszego zakończenia rundy jesiennej nie mogliśmy sobie wymarzyć. Nie ma po prostu żadnych wątpliwości, że byliśmy lepsi. Gdybyśmy w kilku sytuacjach zachowali więcej zimnej krwi to nasza wygrana byłaby jeszcze bardziej okazała.
Nie ma jednak, co narzekać. Liczymy, że Izolator nie wygra w czwartek w Chełmie i zostaniemy liderem tabeli po rundzie jesiennej. Skąd się wzięła moja wysoka forma? Zmieniliśmy nieco system, bo teraz gramy na dwóch napastników – tłumaczy bohater spotkania w Przemyślu Łukasz Giza.
Polonia Przemyśl – Wisła Puławy 1:4 (0:2)
Bramki: Gosa (76) – Giza (11, 45, 55-karny, Nowak (65).
Polonia: Przybyszek – Harłacz, Jaroch, Kurylak, Gosa, Kazek (57 Łoś), Gawłowski, Wanat, Quaye, Tyrawski (57 Kot).
Wisła: Beszczyński – Kursa, Bednaruk, Misztal, Gawrysiak, Budzyński (70 Kamola), Orzędowski, Wójtowicz (78 Gawda), Kozieł (63 Giziński), Nowak (72 Dryk), Giza.
Żółte kartki: Gosa, Quaye, Jaroch – Budzyński, Bednaruk.
Sędziował: Tomasz Szewczyk (Dębica). Widzów: 150.
Unia Nowa Sarzyna to dla Podlasia bardzo niewygodny rywal. W sobotę goście z Podkarpacia wywieźli z Białej Podlaskiej trzy punkty po skromnym zwycięstwie 1:0.
Dla podopiecznych trenera Dariusza Banaszuka była to już trzecia z rzędu porażka z Unią i trzecia poniesiona jedną bramką. W minionych rozgrywkach mecze obu ekip gracze z Nowej Sarzyny wygrywali 1:0 i 2:1. W sobotnich zawodach nie zabrakło jednak kontrowersji, zwłaszcza przy jedynym golu spotkania.
W 26 min w polu karnym Podlasia jeden z zawodników gości popchnął Bartosza Więckowskiego, a ten wpadł na Adama Wasiluka. W efekcie bramkarz gospodarzy wypuścił piłkę i spokojnie wykorzystał to Damian Sałek, który z bliska wpakował piłkę do siatki.
Wcześniej miejscowi domagali się również rzutu karnego za zagranie ręką we własnej szesnastce Pawła Szafrana, ale i w tej sytuacji gwizdek arbitra milczał. Przed przerwą jeszcze przy stanie 0:0 najlepszą okazję dla zespołu trenera Banaszuka miał Damian Guzek, ale po wygraniu pojedynku jeden na jeden z Dariuszem Bartnikiem oddał niecelny strzał.
W pierwszej połowie dominowali bialczanie i w drugiej nic się nie zmieniło. Dobrze w bramce gości spisywał się jednak Konrad Napieralski, który pewnie bronił uderzenia rywali.
– Na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie ostatni mecz rundy jesiennej na własnym boisku. Nie mam pretensji do moich piłkarzy o zaangażowanie, zabrakło nam po prostu trochę szczęścia i skuteczności. Dodatkowo moim zdaniem faul przy trafieniu dla Unii był ewidentny i gol nie powinien zostać uznany – ocenia trener Banaszuk.
Podlasie Biała Podlaska – Unia Nowa Sarzyna 0:1 (0:1)
Bramka: Sałek (26).
Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Bożyk, Gawroński, Więckowski (81 Korneluk), Guzek, Litwiniuk (69 Leśniak), Maksymiuk (85 Mirończuk), Jarzynka, Stonio (73 Jaszczyński), Magier.
Unia: Napieralski – Micek, Oślizło, Bartnik, Sałek, Kocur (90 Dąbek), Juda, Szafran (83 Reptak), Federkiewicz, Kot (90 Łuczak), Bednarz.
Żółte kartki: Litwiniuk – Federkiewicz, Micek, Kot.
Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 350.
Piłkarze Górnika II Łęczna mogli pokusić się o remis w Targowiskach, ale ostatecznie wracali do domów bez choćby jednego punktu, po porażce 1:2.
Gospodarze przeważali i już w pierwszej połowie powinni zapewnić sobie wygraną. Nieskuteczność, a także dobra postawa w bramce Łukasza Witkowskiego spowodowały, że \"zielono-czarni” zwietrzyli swoją szansę. I na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem Kamil Stachyra trafił na 1:1.
Niestety, goście w mgnieniu oka odzyskali prowadzenie i dowieźli do końcowego gwizdka minimalną przewagę.
– Żałujemy tego meczu, bo byliśmy blisko remisu. Po wyrównaniu zabrakło nam koncentracji, a w końcówce w sytuacjach podbramkowych zimnej krwi. Gospodarze byli silniejsi fizycznie, co wykorzystywali przy stałych fragmentach gry.
Przy pierwszym golu błąd popełnił bramkarz, ale zrehabilitował się, broniąc karnego – ocenia trener Kosowski.
Partyzant Targowiska – Górnik II Łęczna 2:1 (1:0)
Bramki: Sokół (5), Zarzyka (75) – Stachyra (74).
Partyzant: Krawczyk – Sokół, Zych, Łach, Konrad, Bańka (88 Płonka), Remut, Łanucha, Borowczyk (68 Iwliew), Wierdak (60 Ginalski), Zarzyka.
Górnik: Witkowski – Bodziak, Majewski (85 Bancerz), Zielony, Gołubkiewicz, Stachyra, Raczkiewicz, Flis, Michalak, Aphazava (60 Jabłoński), Skorupski.
Żółte kartki: Remut – Zielony. Sędziował: Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska). Widzów: 400.
Reklama













Komentarze