Kamil Drob: Sponsor dla Chełmianki byłby mile widziany
ROZMOWA Z Kamilem Drobem, piłkarzem Chełmianki Chełm
- 14.11.2010 18:01
• Jest pan zadowolony z postawy Chełmianki w rundzie jesiennej? 19 punktów was zadowala?
– Patrząc na to, że nie dysponujemy zbyt dużym budżetem, jak na trzecią ligę i że po awansie nie dokonaliśmy żadnych spektakularnych wzmocnień to chyba niezły wynik. Mamy jednak lekki niedosyt, bo kilka meczów mogło się potoczyć zupełnie inaczej. A wtedy bylibyśmy znacznie wyżej w tabeli. 19 punktów to niezły wynik także w porównaniu z dwiema ostatnimi drużynami: Stalą Poniatowa i Olendrem Sól, ale z radości nie skaczemy.
• Kryzys pojawił się zwłaszcza po porażce 0:8 z Siarką Tarnobrzeg…
– Zgadza się. Początek tego meczu zaplanowano na 11 rano, a my wyruszyliśmy już o 5, praktycznie bez śniadania. Mieliśmy też problemy z dotarciem na stadion i pojawiliśmy się na nim dopiero po 10. W efekcie długo nie wiedzieliśmy, co się dzieje na boisku i dostaliśmy aż osiem bramek. Nie ma co ukrywać, że to wstyd. Na wiosnę zagramy jednak z Siarką u siebie i postaramy się zrewanżować rywalom.
• Żałujecie chyba również czwartkowego meczu z Izolatorem Boguchwała. Wygrywaliście 2:0, a skończyło się porażką 3:5…
– Teraz łatwo jest mówić, ale powinniśmy się zamurować przy tym dwubramkowym prowadzeniu. My jednak zaskoczeni tak dobrym początkiem meczu ruszyliśmy jeszcze do przodu i każdy chciał zdobyć bramkę. Izolator pokazał nam jednak, jak się gra w piłkę i w kolejnych minutach nas wypunktował. Zabrakło nam jednak cwaniactwa i myślę, że drugi raz takiego błędu już nie popełnimy.
• W 14 kolejce opóźniliście rozpoczęcie meczu z Tomasovią, z jakiego powodu?
– Nie chciałbym się wypowiadać na ten temat. Mogę jedynie powiedzieć, że sytuacja wielu klubów na Lubelszczyźnie nie jest zbyt wesoła. Bardzo przydałby się nam sponsor i gdyby znalazły się firmy gotowe wesprzeć Chełmiankę to na pewno by tego nie żałowały. Na naszych meczach rzadko zdarza się, żeby na stadionie było mniej niż 1000 widzów. Spora grupa jeździ nawet na mecze wyjazdowe. I przy okazji chciałbym podziękować fanom za wsparcie, bo naprawdę zawsze możemy na nich liczyć.
• A czy indywidualnie jest pan zadowolony z rundy jesiennej?
– Zdobyłem pięć goli i okazało się, że różnica między IV, a III ligą wcale nie jest taka duża. Chodzi głównie o kwestie kondycyjne. Mogłem jednak mieć tych bramek znacznie więcej, ale zabrakło w kilku sytuacjach zimnej krwi. Gdyby jednak nie moi partnerzy z zespołu to nie byłoby nie tylko tych goli, ale i żadnych sytuacji.
Reklama













Komentarze