– To krok w dobrym kierunku, za co bardzo dziękujemy Azotom. Niestety nadal nie jest przesądzone, czy wystartujemy na wiosnę. Główny problem to brak boiska, na którym moglibyśmy grać – mówi szef Wisły.
Piłkarze z Puław na pewno nie będą mogli korzystać w rudzie rewanżowej z nowego stadionu, który wciąż nie został oddany do użytku. Działacze czynią jednak starania, aby drużyna Mariusza Sawy rozgrywała swoje spotkania ligowe na jednym z dwóch boisk ze sztuczną nawierzchnią.
– We wtorek powinno się wyjaśnić, na jak duże wsparcie Urzędu Miasta możemy liczyć, a także, czy dostaniemy zgodę na grę w Puławach. Bez tego będzie nam bardzo trudno wystartować w rundzie rewanżowej. Wynajęcie obiektu w innym mieście to bardzo duże wydatki, na które po prostu nas nie stać.
Musimy rozegrać trzynaście meczów w roli gospodarza, a koszt jednego spotkania, według naszych wyliczeń, to około siedem tysięcy złotych. To ponad nasze możliwości. Mimo wszystko nie tracę nadziei i wierzę, że wszystko zakończy się pozytywnie – dodaje prezes Nowosadzki.
Kolejne kłopoty nie spowodowały na razie przerwania treningów przez "wiślaków”. W środę puławianie pokonali w sparingu Wierną Małogoszcz 4:0, ale ciągle zastanawiają się, czy w sobotę zagrać z Motorem Lublin.
– Wszyscy jesteśmy już zmęczeni tą sytuacją. Chwilami wszyscy przestajemy myśleć o trenowaniu i o graniu, tylko o tym, czy nasz klub na wiosnę nadal będzie istniał. Nasza cierpliwość naprawdę się już kończy i liczymy, że w najbliższy wtorek wreszcie poznamy odpowiedź na nurtujące nas pytania – mówi kapitan drużyny Łukasz Giza.
Komentarze