Największym wygranym pierwszej wiosennej serii w III lidze lubelsko-podkarpackiej byli piłkarze Wisły Puławy, którzy wysoko pokonali Siarkę Tarnobrzeg 5:2.
Trener gości Adam Mażysz po końcowym gwizdku narzekał jednak przede wszystkim na boisko ze sztuczną nawierzchnią, na którym swoje mecze rozgrywa "Duma Powiśla”. W kuluarach mówi się nawet, że kluby z Podkarpacia rozważają złożenie protestu w tej sprawie do Lubelskiego Związku Piłki Nożnej.
– Nie czuliśmy się najlepiej na tej murawie. I moim zdaniem nie powinno się rozgrywać spotkań o punkty na sztucznym boisku – powiedział na łamach rzeszowskich Nowin Mażysz.
W najbliższej kolejce rywalem drużyny Mariusza Sawy będzie Stal Mielec. Szkoleniowiec tego zespołu Tomasz Tułacz nie widzi jednak problemu w grze na takiej nawierzchni. – To lepsze niż mecze na nierównych czy krzywych płytach. Skoro ten obiekt został dopuszczony do rozgrywek przez związek, to my spokojnie na nim wystąpimy. Dla mnie nie robi to wielkiej różnicy – mówi Tułacz.
Nic o składaniu protestu przez trzecioligowców z Podkarpacia nie wie Grzegorz Opaliński, szkoleniowiec lidera tabeli i głównego rywala Wisły w walce o awans Izolatora Boguchwała.
– Nie słyszałem o takim pomyśle. Jakie mam zdanie na temat gry na sztucznej murawie? Arka Gdynia rozgrywa swoje mecze na takiej nawierzchni, więc skoro w ekstraklasie można, to w III lidze także.
Moim zdaniem ma to jednak swoje plusy i minusy, a zawodnicy Wisły prędzej czy później przekonają się też o minusach. Czy to dla nich duży handicap? Kiedyś byłby większy, bo w niewielu miejscach znajdowały się takie boiska. Teraz jednak są już praktycznie wszędzie – ocenia Opaliński.
Spokojnie do sprawy podchodzą za to przedstawiciele "Dumy Powiśla”. – Regulamin III ligi zezwala na grę na sztucznej nawierzchni, więc nie boimy się żadnych protestów. Sami wolelibyśmy biegać po normalnej murawie, ale skoro nie ma takiej możliwości, to nic na to nie poradzimy – mówi trener drużyny z Puław Mariusz Sawa.
Przypomnijmy, że piłkarze Wisły w rundzie wiosennej rozegrają jeszcze 12 meczów u siebie i tylko jeden – ze Stalą Poniatowa – na wyjeździe. A to stawia ich w gronie głównych faworytów do wywalczenia awansu do II ligi.
Chwała i Banaś wracają do gry
Nieco rozczarowany bezbramkowym remisem w meczu z GKS Bogdanka II był trener Tomasovii Jarosław Korzeń. Niestety przed zawodami kilku jego piłkarzy dopadła grypa żołądkowa. Łukaszowie Bartoszyk i Chwała zdecydowali się zagrać, ale Maciej Banaś nie był w stanie wyjść na boisko.
Bramkarz Tomasovii zaliczył pełne 90 minut i był jednym z bohaterów swojej drużyny. Natomiast ze względu na zawroty głowy na boisku tylko pół godziny wytrwał Chwała i ostatecznie wylądował w szpitalu. Cała trójka powinna być jednak do dyspozycji trenera Korzenia w najbliższy weekend.
Komentarze