Mnóstwo wysiłku w sobotni mecz ze Stalą Mielec włożyli piłkarze Wisły Puławy. Ambitni goście napsuli drużynie Mariusza Sawy sporo krwi, ale mimo dobrej gry przegrali 2:3.
A gospodarze dzięki wygranej i remisowi Izolatora Boguchwała z Partyzantem Targowiska mogli świętować awans na pierwsze miejsce w tabeli.
W sobotę nie byłoby jednak kompletu punktów dla "Dumy Powiśla”, gdyby nie świetna forma strzelecka Łukasza Gizy, który znowu zaliczył hat-tricka. Popularny "Gizmen” w trzech meczach ligowych zdobył w sumie… dziewięć goli.
Trzy z nich strzelił w ostatnim meczu rundy jesiennej, a sześć kolejnych dołożył już na wiosnę. I dzięki temu dogonił w klasyfikacji najskuteczniejszych Tomasza Walata z Siarki Tarnobrzeg. Obaj mają obecnie na koncie po 13 trafień.
Uskrzydleni wysokim zwycięstwem nad Siarką Tarnobrzeg gospodarze zaczęli spotkanie ze Stalą sennie i szybko za to zapłacili. Po kilkudziesięciu sekundach Damian Buczyński nie pomylił się w sytuacji sam na sam i dał gościom niespodziewanie prowadzenie.
Przez pierwszy kwadrans kibice miejscowych przecierali oczy ze zdumienia, bo mielczanie prezentowali się bardzo dobrze i nie pozwalali puławianom na zbyt wiele. Zawodnicy Wisły powoli się jednak rozkręcali i w 20 min doprowadzili do wyrównania. W polu karnym faulowany był Konrad Nowak, a jedenastkę na gola zamienił Giza.
Jeszcze przed przerwą ten sam gracz wyprowadził "Dumę Powiśla” na prowadzenie po kolejnym celnym strzale z "wapna”. Główny arbiter nie dopatrzył się jednak przewinienia i dopiero interwencja bocznego sędziego przyniosła ekipie trenera Sawy drugi rzut karny. Po zmianie stron mecz ułożył się zdecydowanie lepiej dla gospodarzy, bo Giza po godzinie gry podwyższył na 3:1.
Niestety Piotr Kamiński wykorzystał kilka chwil później błąd Piotra Stachurskiego i było tylko 3:2. Do końcowego gwizdka sympatycy zespołu z Puław drżeli o wynik, ale zawody zakończyły się happy-endem.
– Zagraliśmy bardzo słaby mecz, a Stal pokazała, że potrafi grać w piłkę. Dlatego tym bardziej cieszą nas trzy punkty, bo dobrą drużynę poznaje się także po tym, że potrafi wygrać mimo gorszego dnia. A nam w sobotę właśnie taki się przytrafił.
Czy rzuty karne były ewidentne? Dla mnie tak. Ten drugi nawet bardziej, ale Konrad Nowak przekonywał, że przy pierwszym też nie było wątpliwości – ocenia trener Mariusz Sawa.
Wisła Puławy – Stal Mielec 3:2 (2:1)
Bramki: Giza (20-karny, 39-karny, 60) – Buczyński (1), Kamiński (63).
Wisła: Stachurski – Gawrysiak, Bednaruk, Kursa, Misztal, Giziński (65 Kozieł), Orzędowski, Mokiejewski (70 Wójtowicz), Chwiszczuk (65 Budzyński), Nowak, Giza (86 Dryk).
Stal: Zieliński – Pydych, Kołacz, Kościelny, Podstolak, Cisło (64 Świst), Skiba, Świechowski, Domański (85 Ryniewicz), Buczyński, Kamiński (80 Bierzyński).
Żółte kartki: Zieliński – Bednaruk.
Sędziował: Dawid Wierdak (Krosno). Widzów: 300.
Komentarze