Nie zwalniają tempa piłkarze Wisły Puławy. Lider tabeli III ligi lubelsko-podkarpackiej w sobotę rozprawił się z kolejnym rywalem z czołówki. Tym razem gospodarze pokonali przed własną publicznością Partyzanta Targowiska 2:1.
W efekcie drużyna Mirosława Kality traci już do Wisły 13 punktów i może raczej zapomnieć o awansie.
Dla puławian był to czwarty mecz w rundzie wiosennej z przeciwnikiem z Podkarpacia i czwarty zakończony zwycięstwem. Licząc także jesienne spotkania Łukasz Giza i spółka wygrali już po raz ósmy z rzędu!
Ostatni raz goryczy porażki zaznali 9 października, kiedy to polegli w Nowej Sarzynie 3:4. W najbliższych tygodniach podopieczni trenera Mariusza Sawy sprawdzą się na tle zespołów z Lubelszczyzny. Po kolei zagrają z: Tomasovią, Chełmianką, GKS Bogdanką II i Avią.
Sobotnie zawody przy ul. Kaniowczyków nie były jednak wielkim spektaklem. W pierwszej połowie brakowało groźnych spięć pod obiema bramkami. Jako pierwsi szansę na gola mieli nawet goście, ale w dobrej sytuacji Artur Wierdak posłał piłkę tuż obok słupka.
W odpowiedzi groźnie uderzał Mateusz Kozieł, ale także bez powodzenia. W odpowiednim momencie znowu dał o sobie znać Giza. Najlepszy snajper grupy lubelsko-podkarpackiej w 40 min wyprzedził obrońcę i pewnym strzałem pod poprzeczkę trafił na 1:0.
Akcję, wyrzutem z autu rozpoczął Michał Budzyńskiego, a w pole karne zagrał Konrad Nowak, dzięki czemu "Gizmen” zdobył 16 gola w tym sezonie.
W drugiej połowie tak, jak w poprzednich spotkaniach w Puławach więcej z gry mieli rywale Wisły, ale niewiele z tego wynikało. Gospodarze spokojnie czekali na okazję do kontry i ta taktyka po raz kolejny przyniosła korzyści. W 68 min Konrad Nowak wykorzystał dośrodkowanie Misztala i z bliska wpakował piłkę do siatki po ładnym uderzeniu z woleja.
W kolejnych fragmentach to drużyna trenera Sawy była bliższa kolejnych bramek, ale tuż przed ostatnim gwizdkiem przyjezdni zdobyli upragnionego kontaktowego gola.
W wielkim zamieszaniu pod polem karnym Kamila Beszczyńskiego pechowo swojego bramkarza pokonał rezerwowy Paweł Jabkowski. I chociaż kibice przeżywali nerwowe chwile to Partyzantowi zabrakło już czasu na zdobycie kolejnego gola.
Wisła Puławy – Partyzant Targowiska 2:1 (1:0)
Bramki: Giza (40), Nowak (68) – Jabkowski (90+3 – samobójcza).
Wisła: Beszczyński – Kowalski (46 Giziński), Mróz, Bednaruk, Misztal, Kozieł, Wójtowicz (86 Jabkowski), Mokiejewski (70 Orzędowski), Budzyński, Giza (65 Dryk), Nowak.
Partyzant: Krawczyk – Zych, Konrad, Słaby, Ginalski, Fryc, Lanucha, Płonka, Wierdak, Wójcik, Kozub (65 Zarzyka).
Żółte kartki: Nowak, Mróz – Konrad, Łanucha.
Sędziował: Paweł Małodziński (Mielec). Widzów: 300.
Nie udało się Chełmiance sprawić niespodzianki w Boguchwale. "Biało-zieloni” przegrali z podrażnionym Izolatorem, który chciał się zrehabilitować za lanie w Tomaszowie Lubelskim 0:3. I piłkarzom Grzegorza Opalińskiego w pełni się to udało, bo wygrali 2:0, a mogli jeszcze wyżej.
Mecz kiepsko ułożył się dla gości, bo już po 180 sekundach Tomasz Płonka w polu karnym minął jednego rywala i odegrał do Michała Beresia, a temu nie pozostawało nic innego, jak wpakować piłkę do siatki. Pierwsze fragmenty należały do Izolatora, ale powoli "biało-zieloni” się rozkręcali i po pół godzinie gry na tablicy wyników powinien być remis.
Sylwester Zdunek, który w środę w pucharowym meczu z Bratem Siennica Nadolna zdobył wreszcie pierwsze bramki w tej rundzie, tym razem z pięciu metrów nie potrafił trafić w bramkę. Po chwili Sebastian Ciołek uratował skórę kolegom z defensywy, bo wygrał pojedynek sam na sam z jednym z rywali.
Jeszcze przed przerwą było jednak "po zawodach”. Łukasz Drzewicki nie potrzebnie próbował kiwać przed własnym polek karnym i stracił piłkę. Wykorzystali to miejscowi i Krzysztof Domin pięknym uderzeniem w samo okienko ustalił wynik na 2:0.
– Odczuwam spory niedosyt po tym spotkaniu. Izolator na pewno wygrał zasłużenie, ale gole strzelał po naszych koszmarnych błędach.
Kto wie, jak ułożyłby się ten mecz, gdybyśmy wykorzystali choć jedną sytuację w pierwszej połowie. Może byłaby szansa na wywalczenie jednego punktu – mówi Waldemar Wiater, szkoleniowiec Chełmianki.
Izolator Boguchwała – Chełmianka Chełm 2:0 (2:0)
Bramki: Bereś (3), Domin (44).
Izolator: Pawlus – Kopiec, Czopko, Woźniak, Krzak, Bereś (72 Karwat), Sierżęga (79 Cupryś), Skiba, Domin (85 Powierża), Rusin (70 Porada), Płonka.
Chełmianka: Ciołek – Siatka, Grzywna, Krzyżak, Tywoniuk, Sowa, Wieczorek, Kasperek, Tatysiak (66 Knot), Drzewicki (55 Bala), Zdunek (70 Fajman).
Żółta kartka: Rusin – Tywoniuk, Grzywna, Ciołek.
Sędziował: Dawid Wierdak (Krosno). Widzów: 300.
Po dwóch wygranych z rzędu piłkarze Podlasia w sobotę ponieśli drugą porażkę tej wiosny. Tym razem ekipę trenera Władimira Geworkjana ograła Stal Mielec. Gospodarze zmarnowali jednak kilka dobrych okazji, a goście wykorzystali grę z wiatrem i po strzale życia Ireneusza Ryniewicza wygrali 1:0.
Pierwszą groźną sytuację po stronie miejscowych wypracował Paweł Komar, który zagrał do Łukasza Chalimoniuka, a ten przestrzelił. Komar był bardzo aktywny w pierwszym kwadransie, bo dwukrotnie próbował również zaskoczyć bramkarza rywali uderzeniami z rzutu wolnego.
Najlepszą okazję miał jednak Kamil Staszczuk po zagraniu Pawła Jędrzejuka, ten pierwszy z najbliższej odległości strzelił jednak nad poprzeczką.
W samej końcówce nie zabrakło też kontrowersji. Najpierw w szesnastce Stali padł Chalimoniuk, ale gwizdek arbitra milczał. Po chwili gola zdobył super rezerwowy Podlasia Wojciech Hołoweńko. Ta bramka nie została jednak uznana z powodu pozycji spalonej.
– Mieliśmy swoje szanse, ale skoro się ich nie wykorzystuje to się przegrywa. Szkoda tych punktów, zwłaszcza, że graliśmy u siebie. Rywalom wyszedł jednak strzał życia, z wiatrem w samo okienko. My w pierwszej połowie nie wykorzystaliśmy wiatru i nie próbowaliśmy zbyt często uderzać z dystansu – mówi drugi trener bialczan Miłosz Storto.
Podlasie Biała Podlaska – Stal Mielec 0:1 (0:0)
Bramki: Ryniewicz (85).
Podlasie: Wasiluk – Staszczuk (50 Litwiniuk), Gawroński, Jakubowski, Jędrzejuk, Komar, Mirończuk (55 Leśniak), Maksymiuk, Jesionek (66 Hołoweńko), Chalimoniuk, Sobiczewski (77 Korneluk).
Stal: Daniel – Podstolak, Pydych, Kościelny, Kołacz, Cisło, Świechowski (62 Ryniewicz), Stępień, Skiba (75 Szewc), Buczyński, Kamiński (79 Świst).
Żółte kartki: Komar – Bierzyński.
Czerwona kartka: Bierzyński (Stal, 86 min, za drugą żółtą).
Sędziował: Jacek Pawlak (Chełm). Widzów: 400.
Komentarze