Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wisła Puławy - Tomasovia 3:0, Stal Sanok - Podlasie Biała Podlaska 5:1

Rywale z Podkarpacia nie znaleźli sposobu na Wisłę Puławy i nie zrobiła tego także Tomasovia Tomaszów Lubelski. Najciekawszy mecz 20 kolejki III ligi lubelsko-podkarpackiej był rozstrzygnięty już po kwadransie.
Gospodarze prowadzili wówczas 3:0 i takim wynikiem zakończyło się spotkanie. Sobotnie zawody w Puławach zapowiadane było jako konfrontacja najlepszego ataku w rundzie wiosennej (13 goli w czterech meczach) z bardzo szczelną defensywą Tomasovii (zero straconych bramek w rewanżach). Okazało się jednak, że linia obrony gości nie potrafiła powstrzymać "Dumy Powiśla”. Był to także mecz dwóch jedynych niepokonanych trzecioligowców w 2011 roku i teraz tym mianem może się już szczycić wyłącznie drużyna Mariusza Sawy. Po raz pierwszy na wiosnę na listę strzelców nie wpisał się Łukasz Giza. Wyręczyli go inni zawodnicy. Już po 120 sekundach wynik otworzył Michał Budzyński, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Macieja Wójtowicza i uderzył nie do obrony w samo okienko bramki Piotra Waśkiewicza. W 10 min na 2:0 podwyższył Konrad Nowak, ale znowu spore zasługi przy tym trafieniu miał Wójtowicz. Pomocnik miejscowych minął kilku rywali, po czym wyłożył Nowakowi piłkę, jak na tacy, a ten bez problemów wpakował ją do siatki. Kiedy kilka chwil później Rafał Giziński po akcji Łukasza Misztala z bliska trafił na 3:0 kibice miejscowych byli już pewni, że trzy punkty zostaną w Puławach. I się nie pomylili. Gospodarze mieli także kolejne szanse na poprawę wyniku. Tuż po zmianie stron Giza był bliski zdobycia swojej 17 bramki w bieżących rozgrywkach. Po lobie "Gizmena” piłkę z linii bramkowej wybił jednak Maciej Banaś. W samej końcówce niezłą okazję miał jeszcze rezerwowy Mateusz Kamola, ale on także nie potrafił wpisać się na listę strzelców. I w efekcie więcej goli na boisku przy ul. Kaniowczyków już nie było, ale "Duma Powiśla” wygrała po raz dziewiąty z rzędu. Goście przed spotkaniem zapowiadali, że nie mają nic do stracenia i nie będą murować bramki. Słowa dotrzymali, ale skończyło się to dla nich bardzo bolesną porażką. Tomasovia niewiele miała też do powiedzenia, groźne akcje podopiecznych trenera Jarosława Korzenia można było policzyć na palcach jednej ręki. W szeregach "niebiesko-białych” aktywny był zwłaszcza Bartosz Stefanik, który dwa razy próbował zaskoczyć Kamila Beszczyńskiego strzałami z dystansu. Wisła Puławy – Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:0 (3:0) Bramki: Budzyński (2), Nowak (10), Giziński (15). Wisła: Beszczyński – Gawrysiak, Bednaruk, Kursa, Misztal, Budzyński (60 Kozieł), Orzędowski, Wójtowicz, Giziński, Giza (75 Dryk), Nowak (75 Kamola). Tomasovia: Waśkiewicz – Banaś, Chwała, Nowosad, Skiba, Michalczuk (31 Kozyra), Stefanik (46 Zatorski), Słotwiński (57 Kulas), Żurawski, Wawryca, Kusiak. Żółte kartki: Budzyński – Nowosad. Sędziował: Grzegorz Wnuk (Rzeszów). Widzów: 300.
Nie ma już śladu po świetnym początku rundy wiosennej w wykonaniu Podlasia. Bialczanie w sobotę przegrali po raz trzeci z rzędu. Tym razem ekipa trenera Władimira Geworkjana dostała lanie w Sanoku, gdzie poległa aż 1:5. Chociaż pierwsi na listę strzelców wpisali się gospodarze, bo błędzie Mateusza Bojarczuka i celnym strzale Fabiana Pańko, to Podlasie prezentowało się całkiem nieźle. I szybko przyjezdnym udało się doprowadzić do wyrównania. Paweł Jędrzejuk dośrodkował precyzyjnie z rzutu wolnego, a Tomasz Gawroński idealnie przystawił głowę i było 1:1. Jeszcze w pierwszej połowie przyjezdni mieli jedną świetną okazję. Tuż przed zmianą stron sam przed bramkarzem rywali znalazł się Łukasz Chalimoniuk, ale źle przyjął piłkę i nic nie wyszło z tej sytuacji. W drugiej części miejscowi znowu szybko zdobyli bramkę i tym razem prowadzenia już nie oddali. Tym razem Pańko w 50 min z bliska pokonał Adama Wasiluka. Kilkanaście minut później kolejnym celnym uderzeniem z kilku metrów popisał się Rafał Nikody i zrobiło się 3:1. W obu przypadkach fatalnie zachowali się stoperzy Podlasia, którzy nie asekurowali swojego bramkarza. Nikody po raz drugi wpisał się na listę strzelców na kwadrans przed końcem meczu. W 82 min odpowiedzieli gracze z Białej Podlaskiej. Chalimoniuk zdobył gola, ale niestety arbiter zawodów dopatrzył się pozycji spalonej i nie uznał tego trafienia. Kilkadziesiąt sekund później sędzia odgwizdał za to rzut karny dla Stali, a pewnym strzałem wykorzystał go Nikody. I przy okazji skompletował klasycznego hat-tricka w zaledwie 20 minut! – Ciężko cokolwiek powiedzieć. Musimy się szybko pozbierać, bo naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio przegraliśmy aż tak wysoko. Za dużo było u nas indywidualnych błędów, a rywale wykorzystali nasze pomyłki do maksimum. Do przerwy powinniśmy prowadzić 2:1, a w drugiej połowie taktyka rywali, czyli wrzucanie długich piłek na dwóch napastników przyniosła im wreszcie korzyści. Przy 1:3 przeszliśmy na ustawienie z trójką obrońców, ale zamiast zdobyć kontaktowego gola dostaliśmy dwa kolejne – ocenia drugi trener Podlasia Miłosz Storto. Stal Sanok – Podlasie Biała Podlaska 5:1 (1:1) Bramki: Pańko (7, 50), Nikody (65, 75, 84) – Gawroński (17). Stal: Wilczewski – Ząbkiewicz, Łuczka, Sumara, Lorenc, Zajdel (72 Niemczyk), Kuzicki (66 Tabisz), Węgrzyn, Czenczek (70 Kuzio), Nikody, Pańko (77 Sobolak). Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Gawroński, Jakubowski, Jędrzejuk (70 Ł. Jaszczyński), Jesionek (66 A. Szczepaniuk), Mirończuk (60 Leśniak), Maksymiuk, Sobiczewski (55 Komar), Chalimoniuk, Hołoweńko. Żółte kartki: Ząbkiewicz – Bojarczuk, Jakubowski, Gawroński. Sędziował: Sławomir Chmiel (Rzeszów). Widzów: 600.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama