Wszystko wskazuje na to, że piłkarze Chełmianki rozegrają finał Pucharu Polski okręgu chełmskiego na
Problem w tym, że "biało-zieloni” mają zagrać nie na stadionie przy ul. I Pułku Szwoleżerów, ale na boisku "Batory”, na którym nie ma nawet krzesełek.
– Kierownik klubu zgłosił się do nas z zapytaniem o możliwość organizacji meczu na stadionie MOSiR, ale żeby ją otrzymać niezbędne jest przygotowanie odpowiedniej dokumentacji.
o tego momentu nic jednak nie otrzymaliśmy. Każde spotkanie piłkarskie, które ma zostać rozegrane na tym obiekcie podlega ustawie o organizacji imprez masowych. Klub musi wynająć ochroniarzy i spełnić szereg innych warunków.
Nie da się tego ominąć, nawet w tym przypadku – mówi Ewa Czyż, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
I w związku z tym, wszystko wskazuje na to, że spotkanie zostanie rozegrane na stadionie przy ul. Batorego, na którym warunki do oglądania spotkań są dalekie od idealnych.
– Policja nie chce się zgodzić, bo traktuje ten mecz jako imprezę masową. Ale to spotkanie można, a nawet trzeba potraktować jako wewnętrzną sprawę Chełmianki. Życzą sobie, żeby była ochrona i wszystkie procedury, jak na normalnym meczu ligowym.
Ustawa jest ustawą, ale czasami trzeba zachować zdrowy rozsądek. Przecież to będzie prawdziwa gratka dla kibiców. Zobaczyć w akcji całą kadrę naszego klubu w finale Pucharu Polski. Nie będzie przecież żadnej drużyny przyjezdnej i nie ma się czego obawiać. Kibice chcieliby obejrzeć zawody w normalnych warunkach.
A stadion przy ul. Batorego to jedynie boisko treningowe, na którym nie będzie nawet gdzie usiąść. Zresztą, jeżeli spotkanie rzeczywiście zostaną rozegrane na tym stadionie to maksymalnie zobaczy je 500, 600 fanów – mówi Krzysztof Zieliński, kierownik Chełmianki.
Niewykluczone, że w związku z decyzją o rozegraniu finałowego spotkania Pucharu Polski właśnie na obiekcie przy ul. Batorego protest przyszykują również zawodnicy "biało-zielonych”.
Komentarze