Podopieczni trenera Jarosława Korzenia dzięki tej wygranej awansowali na szóste miejsce w tabeli. Kibice gości nadal nie mogą pewnie uwierzyć, że ich pupile przegrali to spotkanie, bo długo przeważali, a dodatkowo mieli kilka świetnych okazji.
Od początku zawodów do zdecydowanych ataków rzucili się bialczanie. Po czterech porażkach z rzędu zawodnicy Władimira Geworkjana chcieli wreszcie przerwać fatalną passę. I długo zanosiło się na to, że może im się udać. Przez pół godziny przyjezdni całkowicie dominowali na boisku i co chwilę zagrażali bramce Łukasza Bartoszyka.
Już po kilku minutach bramkarza "niebiesko-białych” uratowała poprzeczka po strzale Karola Jakubowskiego. W kolejnych fragmentach kilka razy szczęścia po uderzeniach z dystansu próbował Paweł Jędrzejuk, a dwie szanse miał również Paweł Komar.
W 31 minucie po raz kolejny sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. I bardzo boleśnie przekonali się o tym bialczanie. Praktycznie w swojej pierwszej groźniejszej akcji miejscowi zdobyli gola za sprawą Jana Kulasa.
10 minut później Tomasz Gawroński przewrócił w polu karnym jednego z rywali i Jacek Kusiak trafił do siatki Adama Wasiluka z rzutu karnego.
Po zmianie stron goście mieli jeszcze nadzieję na odrobienie start, ale szybko rozwiał je Łukasz Chwała, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i głową podwyższył na 3:0.
Przyjezdnych mógł jeszcze dobić Kusiak, ale dwukrotnie nie popisał się w dobrych sytuacjach. Mimo mocno niekorzystnego wyniku Podlasie się nie poddało i nadal próbowało zdobyć chociaż honorowe trafienie.
W 68 min ponownie przed szansą stanął Jędrzejuk i tym razem przymierzył w... poprzeczkę. Po chwili goście wreszcie dopięli swego. Jedenastkę na gola zamienił Michał Sobiczewski i znowu w ekipie z Białej Podlaskiej odżyły nadzieje.
Kto wie, jakim wynikiem zakończyłyby się zawody, gdyby nie decyzja sędziego, który nie wyrzucił z boiska Bartoszyka, kiedy ten powalił w sytuacji sam na sam Łukasza Sawtyruka.
Końcówka spotkania także należała do Podlasia, która próbowała wykorzystać liczebną przewagę, ale zabrakło już jednak czasu i szczęścia. Niezłe okazje mieli chociażby Wojciech Hołoweńko i Sobiczewski.
– Podlasie to naprawdę niezły zespół. Mają wielu młodych i ambitnych chłopaków i pokazali to na naszym boisku. Zgadzam się, że przeważali, ale daj boże więcej takich meczów, w których rywale dominują, a my wygrywamy 3:1 – ocenia trener Jarosław Korzeń.
Bramki: Kulas (31), Kusiak (40-karny), Chwała (55) – Sobiczewski (70-karny).
Tomasovia: Bartoszyk – Banaś, Chwała, Nowosad, Skiba, Stefanik, Baran (64 Słotwiński), Michalczuk (72 Żurawski), Wawryca (80 Kozyra), Kusiak, Kulas.
Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Gawroński, Jakubowski, Jędrzejuk, Jesionek (60 Sawtyruk), Maksymiuk, Leśniak (46 Litwiniuk), Komar, Sobiczewski (72 Stonio), Hołoweńko.
Żółte kartki: Stefanik, Chwała, Skiba, Bartoszyk (Tomasovia) – Jędrzejuk (Podlasie).
Czerwona kartka: Skiba (Tomasovia, 69 minuta, za drugą żółtą).
Sędziował: Tomasz Jagieła (Krosno).
Komentarze