Kibice Avii Świdnik dawno nie smucili się po porażce swojego zespołu. W rundzie wiosennej \"żółto-niebiescy” należą do najlepszych drużyn III ligi lubelsko-podkarpackiej. W sobotę okazali się jednak gorsi od Polonii Przemyśl. Gospodarze pokonali u siebie drużynę Tomasza Wojciechowskiego 2:0.
Dla gości była to dopiero druga porażka w rundzie rewanżowej. Wcześniej nawet punktu Avia nie zdobyła 3 kwietnia w Chełmie, gdzie przegrała 1:2.
Co więcej świdniczanie dopiero po raz drugi na wiosnę nie trafili do siatki rywali. Ostatni raz zdarzyło im się to 26 marca, kiedy bezbramkowo zremisowali u siebie z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Porażka w Przemyślu wcale ujmy świdniczanom jednak nie przynosi.
Po prostu Polonia jest teraz zupełnie innym zespołem. Na jesieni podopieczni trenera Krzysztofa Stefanowskiego uzbierali ledwie 16 punktów w 15 meczach. Teraz po 12 rozegranych kolejkach mają ich już 22. A ten dorobek daje im wysokie trzecie miejsce w tabeli, jeżeli liczyć tylko rewanże.
Z przebiegu meczu "żółto-niebiescy” nie zasłużyli jednak na porażkę. W pierwszej połowie dłużej utrzymywali się przy piłce i grali naprawdę ładnie dla oka. Najczęściej jednak goście fatalnie zachowywali się pod bramką przeciwników. Z 16 strzałów świdniczan, tylko trzy musiał bronić Artur Kuźma.
Tuż po zmianie stron najlepsze okazje po stronie drużyny trenera Wojciechowskiego mieli: Andrzej Danielak, który uderzył groźnie z linii pola karnego oraz Bartłomiej Mazurek. Strzał tego drugiego bramkarz Polonii efektownie odbił na róg nogami.
Później dwie kontry gospodarzy zakończyły się dla nich pełnym sukcesem. Najpierw Krystian kazek przymierzył z dystansu, a później Waldemar Jaroch celnie uderzył głową. I Avia musiała się zadowolić oklaskami od kibiców gospodarzy, bo punkty zostały w Przemyślu.
– Zabrakło nam zimnej krwi pod bramką rywali. Oddaliśmy sporo strzałów, ale tylko niektóre trafiły w światło bramki. Przyjechaliśmy wygrać i zrewanżować się Polonii za przegraną u siebie. Musimy jeszcze coś zdobyć, aby być pewnym pozostania w III lidze – ocenia Andrzej Danielak, napastnik Avii.
Polonia Przemyśl – Avia Świdnik 2:0 (1:0)
Bramki: Kazek (56), W. Jaroch (78).
Polonia: Kuźma – Sywy, Załoga, Smaliuch, Hrynyszyn, Wanat, Gwóźdź, Riabyj (35 K. Kazek), Gawłowski, W. Jaroch (79 Piątek), Gosa.
Avia: Zolech – Paluszek, Grzegorczyk, Maciejewski, Kubicki, Sadło (58 Sikora, 77 Kiedrzynek), Pranagal, Jeleniewski, Iracki, Mazurek, Danielak.
Żółte kartki: W. Jaroch (Polonia) – Maciejewski, Sikora, Mazurek, Danielak (Avia).
Sędziował: Daniel Osiński (Lublin). Widzów: 250.
Kiepski tydzień mają za sobą piłkarze Tomasovii Tomaszów Lubelski. W środę graczom Jarosława Korzenia zupełnie nie wyszedł mecz półfinałowy pucharu Polski z Podlasiem II Biała Podlaska. "Niebiesko-biali” przegrali w nim aż 0:3. A w sobotę w lidze, Jacek Kusiak i spółka polegli w Sanoku z tamtejszą Stalą. Już do przerwy było 2:0 dla gospodarzy, a ostatecznie zawody zakończyły się porażką gości aż 0:4.
Tomasovii w tym sezonie zdarzały się już wysokie porażki. Chociażby z Wisłą Puławy 0:3, czy Polonią Przemyśl 1:4. Różnicą czterech goli zespół z Tomaszowa Lubelskiego ostatni raz w lidze przegrał jednak 21 października 2009 roku, kiedy lepszy okazał się Izolator Boguchwała, który wygrał 5:1. Co ciekawe to jednak przyjezdni przez kwadrans dominowali na boisku.
I dwa razy przed szansą na otwarcie wyniku stanął Kusiak, ale nie potrafił trafić do siatki i Paweł Wilczewski zachował czyste konto. Później rozpoczął się koncert gospodarzy. W 26 min Piotr Łuczka rozpoczął ostre strzelanie swojego zespołu dostawiając jedynie nogę do świetnego podania Rafała Nikodego. Przed przerwą Michał Zajdel podwyższył na 2:0, precyzyjnym strzałem po długim rogu.
Po przerwie wydawało się, że męska rozmowa w szatni pomorze gościom. Okazało się jednak, że ciągle na boisku dzieliła i rządziła drużyna z Sanoka. Już w 53 min losy meczu były rozstrzygnięte. Wówczas ładną akcję zespołową mocnym strzałem zakończył Jakub Ząbkiewicz.
Piłkę z rąk wypuścił Bartoszyk, a tam już czyhał na nią Daniel Niemczyk i było już 3:0. W 63 min. pogrążył gości najlepszy na boisku obrońca Stali Zajdel, który przeprowadził piękny rajd między obrońcami Tomasovii, położył bramkarza i posłał piłkę do siatki. W końcówce honor "niebiesko-białych” mógł uratować rezerwowy Tomasz Jakubiak, ale głową uderzył tuż obok słupka.
Przyjezdni mogą jednak być wdzięczni gospodarzom, że ci nie wykorzystali kilku świetnych okazji, bo wynik mógł być jeszcze bardziej okazały.
Stal Sanok – Tomasovia Tomaszów Lubelski 4:0 (2:0)
Bramki: Łuczka (26), Zajdel (43, 63), Niemczyk (53).
Stal: Wilczewski – Sumara, Zarzycki, Łuczka, Zajdel, Ząbkiewicz, Kuzicki, Węgrzyn (74 Lorenc), Tabisz, Nikody (67 Faka), Niemczyk (80 Kuzio).
Tomasovia: Bartoszyk – Skiba, Nowosad, Chwała, Banaś (46 Stefaniuk), Słotwiński, Zatorski (46 Jakubiak), Kulas, Wawryca (60 Kozyra), Baran, Kusiak (63 Kaniewski).
Żółte kartki: Łuczka – Wawryca, Bartoszyk.
Sędziował: Andrzej Zwierzchowski (Rzeszów). Widzów: 500.
Komentarze