Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Czy Tennessee \"poślubi” Lubelszczyznę?

Dziś rozpoczęły się sondażowe rozmowy nad możliwością ustanowienia współpracy amerykańskiego stanu Tennessee z województwem lubelskim.
Promotorem przyjaźni polsko-amerykańskiej w tym stanie jest prof. dr.med. Marek Pieńkowski, znany immunolog i alergolog, bliski przyjaciel Victora Ashe\'a, niedawnego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Warszawie, a poprzednio burmistrza Knoxville. To oni doprowadzili do nawiązania bliźniaczych relacji tego miasta i Chełma. – Nie zaprzeczam. Jest taka idea – mówi prof. Pieńkowski, pytany o współpracę Tennessee z województwem lubelskim. – Skoro dobrze układa się współpraca Chełma i Knoxville, dlaczego nie rozszerzyć tego na Lubelszczyznę i Tennessee. – Klimat jest dobry, bo nasz burmistrz jest nowo wybranym gubernatorem stanowym i przyjacielem Polski – dodaje profesor. – Z nieoficjalnych rozmów z Lublinem wyniosłem przekonanie, że i po stronie polskiej taki klimat jest. Trzeba więc rozmawiać, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Jak mówi popularna ballada z westernu \"odpowiedź zna tylko... wiatr”. Postaram się, aby powiał we właściwym kierunku. Tennessee to jeden z najbardziej uroczych geograficznie stanów. Nazywanego popularnie Ziemią Franklina, ma góry Appallachy, doliny rzek, wielką obfitość lasów. Liczy 5,5 mln ludności (Lubelskie – 2,2 mln), 109 tys. km² powierzchni (Lubelskie – 25,1 tys. km²). Ma podobnie jak Lubelszczyzna charakter rolniczo-przemysłowy. Słynie uprawami tytoniu (podobnie jak Lubelskie), soi, kukurydzy i bawełny oraz hodowlą bydła i trzody chlewnej. Stąd pochodzi kultowa amerykański whisky \"Jack Daniel\'s”. Na zawsze kojarzyć się będzie z Elvisem Presleyem, gdzie ma swoje miejsce ostatniego spoczynku i kultu. Stolicą stanu i ośrodkiem władzy administracyjnej i politycznej stanu, jest słynne Nashville, stolica amerykańskiej muzyki country. Liczy ono 600 tysięcy mieszkańców i jest niemal dwukrotnie większe od Lublina. Podczas wojny secesyjnej stacjonował w Nashville dowodzony przez Włodzimierza Krzyżanowskiego 58 Ochotniczy Pułk Piechoty Nowego Jorku, nazywany powszechnie Polskim Legionem ze względu na fakt, iż sformowany został w ogromnej większości z Polaków natchniętych ideami wolnościowymi i walczących po stronie Północy. Jedną z decydujących bitew Legion stoczył właśnie pod Knoxville. W 1865 roku Abraham Lincoln awansował jego dowódcę do stopnia generała brygady. Niestety, z faktograficznego obowiązku nie można nie pamiętać, że także w tym stanie w miejscowości Pulaski, upamiętniającej polskiego bohatera rewolucji amerykańskiej, założony został (także z udziałem naszych rodaków) w 1866 roku Ku-Klux-Klan. Oczywiście na takiej tradycji nikt nie będzie niczego w relacjach amerykańsko-polskich budować. Na tradycji Legionu – jak najbardziej. W czasie II wojny, w Oak Ridge w okolicy Knoxville wybudowano w 1942 r. tajne centrum badań nuklearnych i produkcji materiałów rozszczepialnych. Lokalizacja w lesie, odludzie, a jednocześnie bliskość wody, złoża uranu w pobliskich górach oraz dobre połączenia komunikacyjno-transportowe stworzyły dogodne warunki do produkcji pierwszej amerykańskiej bomby atomowej. Do 1947 r. obszar miasta zamieszkanego przez 75 000 ludzi otaczały wysokie płoty i nie było go na żadnej mapie. Teraz jest tam słynny ośrodek badań fizyki, w którym robi karierę wielu polskich naukowców. Tym, co jeszcze wyróżnia stan są bardzo dobre uczelnie, z jego dumą University of Tennesse z siedzibą w Knoxville oraz oddziałami i kampusami w innych miejscach. Gdyby Tennessee poślubiło Lubelszczyznę byłoby to amerykańsko-polskie małżeństwo stulecia. Trzymajmy za to kciuki.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama