Piłkarze Orląt Radzyń Podlaski mają nowego trenera. W środę późnym wieczorem klub pożegnał się z Rafałem Wójcikiem, który w minionym sezonie wywalczył awans do III ligi. Jego następcą został Zbigniew Grzesiak, dotychczasowy szkoleniowiec Lublinianki.
„Biało-zieloni” mają też nowy zarząd. W niedzielę na pierwszym walnym zebraniu nie udało się wybrać władz, ale w środowej dogrywce żadnych problemów już nie było. Funkcję prezesa nadal będzie pełnił Andrzej Tarkowski. Jego zastępcami zostali Wiesław Wawrzaszek i Włodzimierz Chlebek.
W składzie znaleźli się również: Zygmunt Panasiuk (sekretarz), Zbigniew Mańko (skarbnik) i Józef Wysocki. Te wybory oznaczały również roszady w sztabie szkoleniowym. Odszedł Wójcik, który jednak szybko znalazł pracę w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Beniaminek w nowym sezonie nie ma zamiaru walczyć tylko o utrzymanie. Przeciwnie, celem ma być miejsce w czołówce tabeli.
– To prawda, Interesują nas lokaty 4–6. Ale by wykonać ten plan, będziemy potrzebowali wzmocnień. Przydałoby się pozyskać po jednym zawodniku do każdej formacji. Dlatego można się spodziewać trzech, czterech transferów do Orląt – przekonuje prezes Andrzej Tarkowski.
Piłkarze na pierwszym treningu mają się spotkać w najbliższy poniedziałek, ale od razu raczej nie należy spodziewać się nowych twarzy.
– Nie podpisałem jeszcze umowy z klubem z Radzynia Podlaskiego, choć myślę, że formalności załatwimy do końca tygodnia. Dlatego na razie niewiele mogę powiedzieć na temat kadry zespołu i przygotowań.
Wiem, że poprzedni szkoleniowiec przygotował plan sparingów. Rywalizowałem z Orlętami w IV lidze, ale będę musiał poznać ten zespół. Bardzo się jednak cieszę, że będę miał okazję pracować w takim klubie.
Nie ma nawet sensu porównywać bazy treningowej, czy poziomu organizacyjnego, do tego co było w Lubliniance. Dla mnie to będzie duże wyzwanie. Tym bardziej, że III liga to zupełnie inne wymagania – ocenia Zbigniew Grzesiak, który ostatnie 14 lat spędził w Lubliniance.
Na pierwszych zajęciach pojawi się Marek Piotrowicz, ale przynajmniej przez trzy tygodnie będzie mógł jedynie dopingować kolegów.
– Jestem świeżo po zabiegu i mam nadzieję, że po tych kilku tygodniach przerwy wznowię treningi. Jak oceniam zmianę na ławce trenerskiej? Na pewno większość piłkarzy zdziwiła się tym faktem. Zrobiliśmy niezły wynik, a trzeba było szybko się żegnać. Jestem przekonany, że z trenerem Zbigniewem Grzesiakiem i przy kilku wzmocnieniach będzie dobrze – mówi Marek Piotrowicz.
Komentarze