Konrad Czerniak ma za sobą fantastyczny występ na mistrzostwach świata w Szanghaju. Zawodnik Wisły Puławy jako jedyny z reprezentantów „biało-czerwonych” zdobył medal – srebro na 100 m stylem motylkowym. Wczoraj wicemistrz świata przyjechał do Puław, aby odpocząć po ciężkim sezonie.
• Jak z perspektywy kilku dni ocenia finałowy wyścig na 100 m motylkiem, przed startem liczył pan na medal?
– Po półfinałach miałem drugi czas, więc jakieś myśli o medalu się pojawiły. Byłem jednak cały czas skupiony na tym, żeby popłynąć perfekcyjnie, żeby nie zepsuć startu i żeby zachować siły na ostatnie metry. Patrząc na wynik chyba wszystko udało się idealnie.
• Jakie to uczucie uratować honor polskiego pływania na mistrzostwach świata?
– Bardzo fajnie zdobyć medal na tak dużej imprezie, ale wcale nie czuję, że uratowałem honor naszej reprezentacji. Uważam, że jako kadra wypadliśmy całkiem nieźle. Było parę finałów i kilka dobrych wyników. Jestem też dobrej myśli, jeżeli chodzi o polskie pływanie. Uważam, że wszystko zmierza w dobrym kierunku i za rok czy dwa naprawdę będzie znacznie lepiej.
• Były znakomity pływak, a w Chinach komentator Eurosportu – Pieter van den Hoogenband, oceniając formę Konrada Czerniaka stwierdził, że ten zawodnik ma „wielki talent”...
– Słyszałem od znajomych o tym komentarzu. To bardzo miłe, że taka postać wypowiada się na mój temat i to jeszcze w taki sposób. Przecież ten zawodnik zapisał się na stałe w historii pływania, a do tego rywalizował w konkurencjach, których i ja biorę udział.
• Jak pan ocenia swoje starty na innych dystansach?
– Miałem trochę pecha, bo dwukrotnie byłem dziewiąty, a do miejsc w finałach brakowało mi naprawdę niewiele. Po półfinale na 100 m kraulem byłem nawet lekko podenerwowany, że tak to wszystko się potoczyło. Uważam, że popłynąłem bardzo dobrze, ale to nie wystarczyło. Postanowiłem to sobie odbić na 100 m delfinem (śmiech).
• Jeszcze w Chinach mówił pan, że jest w stanie złamać barierę 51 sekund na 100 m stylem motylkowym...
– Uważam, że jest jeszcze parę rzeczy, gdzie możemy z trenerem szukać rezerw. Przede wszystkim mogę płynąć jeszcze szybciej na drugich 50 metrach. A czy rzeczywiście uda się uzyskać wynik poniżej 51 sekund, czas pokaże.
• Czy Konrad Czerniak czuje się jednym z pewniaków do medalu podczas igrzysk olimpijskich w Londynie?
– Ciężko powiedzieć. Londyn to impreza, na której trzeba być w życiowej dyspozycji. Na pewno na rok przed igrzyskami olimpijskimi zrobiłem dobry wynik. I cały czas z trenerem jesteśmy skupieni na Londynie. Myślę, że w Szanghaju miałem jednak dobre przetarcie. Na mistrzostwach Europy w Budapeszcie nie byłem tak dobrze przygotowany. Teraz mam dużo większe doświadczenie, jeżeli chodzi o przygotowania przed startowe, jak opanować nerwy, co jeść i kiedy odpoczywać.
• Wielu fachowców przekonuje, że w Londynie będzie pan w stanie pokonać Michaela Phelpsa...
– Czytałem już te opinie. Na pewno jednak teraz muszę nieco ochłonąć i myślę, że nie ma co podpalać się dobrym wynikiem w Szanghaju. Po prostu nadal będę ciężko pracował, żeby być lepszym, a nie po to, żeby pokonać Phelpsa.
Komentarze