Nie udało się piłkarzom Chełmianki podtrzymać zwycięskiej passy. Po pokonaniu na wyjeździe KS Zaczernie oraz Unii Nowa Sarzyna, Marcin Kasperek i jego koledzy zremisowali bezbramkowo na swoim stadionie ze Stalą Mielec.
W efekcie samodzielnym liderem i jedynym zespołem, który może się pochwalić kompletem "oczek” są Karpaty Krosno.
Chełmianka przed pierwszym gwizdkiem chciała przy okazji zrewanżować się rywalom za porażkę z poprzedniego sezonu, kiedy "biało-zieloni” przegrali u siebie 1:2.
W niedzielę jednak drużyna Waldemara Wiatra musiała szybko zweryfikować swoje plany, bo okazało się, że goście są bardzo groźnym zespołem.
Mecz nie obfitował w sytuacje podbramkowe. To wcale nie znaczy jednak, że brakowało emocji. Tempo spotkania było całkiem niezłe i naprawdę kibice obejrzeli kilka ciekawych akcji. Problem w tym, że w wielu sytuacjach obu ekipom brakowało ostatniego podania, czy "centymetrów”, żeby piłkarze doszli do zagrań kolegów.
Tak było chociażby w pierwszej połowie, kiedy Krzysztof Fajman źle zagrał do Daniela Krakiewicza, kiedy gospodarze wychodzili w sytuacji dwóch na jednego obrońcę Stali. W drugiej połowie bliski przejęcia piłki w polu karnym przyjezdnych był rezerwowy Sylwester Dąbrowski, ale zabrakło mu góra pół metra.
Najciekawiej zrobiło się jednak dopiero w samej końcówce. Najpierw w 80 min w sytuacji sam na sam znalazł się Jarosław Wyroślak, ale nie potrafił wykorzystać tej sytuacji.
W doliczonym czasie gry chwile grozy przeżyli za to kibice miejscowych, bo Bartłomiej Porzyc obronił "główkę” Damiana Skiby z najbliższej odległości. To powinien być gol.
– Jak oceniam ten remis? Na dwoje babka wróżyła. Mielec naprawdę pokazał, że ma bardzo młodą i zdolną drużynę. Liczyliśmy oczywiście na zwycięstwo w tym spotkaniu, ale okazało się, że przeciwnik bardzo wysoko zawiesił nam poprzeczkę.
Mimo że skończyło się bez bramek to uważam, że było, co oglądać. Zwłaszcza w końcówce, gdzie oba zespoły miały piłki meczowe. Najpierw okazji nie wykorzystał jednak Jarek Wyroślak, a później uratował nas Bartłomiej Porzyc, bo kapitalnie wybronił strzał rywala – ocenia trener Waldemar Wiater.
Chełmianka Chełm – Stal Mielec 0:0
Chełmianka: Porzyc – Siatka, Grzywna, Krzyżak, Kogut, Tywoniuk, Wieczorek, Kasperek (85 Postój), Miksza (66 Dąbrowski), Krakiewicz (58 Wyroślak), Fajman (58 Tatysiak).
Stal: Daniel – Kołacz, Cichosz, R. Pydych, K. Pydych, Kardyś (75 Buczyński), Kościelny, Wolański, Kołodziej (70 Romanek), Skiba (90 Wrona), Góra (88 Skala).
Żółte kartki: Cichosz, Wolański (Stal).
Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 1000.
Mają czego żałować piłkarze Tomasovii po meczu w Radzyniu Podlaskim. Przyjezdni w drugiej połowie powinni przynajmniej raz wpisać się na listę strzelców.
Niestety "niebiesko-białych” zawiodła skuteczność. Dodatkowo niewykorzystane sytuacje zemściły się w doliczonym czasie gry, kiedy Orlęta zdobyły bramkę za sprawą Wiktora Borowickiego i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 1:0 na korzyść zespołu Zbigniewa Grzesiaka.
W pierwszej połowie do ekipa z Radzynia przeważała, ale Łukasz Bartoszyk mimo kilku groźnych strzałów zdołał zachować czyste konto. Swoje szanse Tomasovia miała w końcówce.
Najpierw w 80 minucie strzał głową Kamila Droździela bardzo ładnie obronił Krzysztof Stężała. Kiedy minęła już 90 minuta były napastnik Motoru Lublin dostał szansę na rehabilitację, bo tym razem stanął oko w oko z bramkarzem przeciwników. Znowu jednak górą był Stężała. Co więcej kilkadziesiąt sekund później z bramki cieszyli się miejscowi.
Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Łukasza Kuśmirka w doskonałej sytuacji znalazł się Borowicki i głową, z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki.
W efekcie mianem niepokonanych po niedzielnych zawodach mogą się już szczycić tylko piłkarze trenera Grzesiaka. Orlęta są jedną z czterech ekip, które w tym sezonie nie zaznały jeszcze porażki.
Orlęta Radzyń Podlaski – Tomasovia Tomaszów Lubelski 1:0 (0:0)
Bramka: Borowicki (90+2).
Orlęta: Stężała – Herman, Borowicki, Nowik, Kuśmirek, Tymosiak, Borysiuk, Piotrowicz (55 Król), Ł. Kępa (75 Kazubski), Pliszka (80 Ptaszyński), Michalczuk.
Tomasovia: Bartoszyk – Jarema, Chwała, Nowosad, Skiba, Zatorski, Raczkiewicz, Baran, Kozyra, Rejs (77 Kulas), Droździel.
Żółte kartki: Michalczuk, Nowik – Zatorski.
Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 850.
Komentarze