Chełmianka w sobotę musiała się pogodzić z pierwszą w tym sezonie porażką. Pogromcą drużyny Waldemara Wiatra okazała się Stal Kraśnik, która pokonała rywali 2:1. Szkoleniowiec \"biało-zielonych” miał po końcowym gwizdku sporo zastrzeżeń do swoich zawodników, bo starty wszystkich trzech punktów można było uniknąć.
Trener Chełmianki Waldemar Wiater musiał się pogodzić w sobotę z pierwszą w tym sezonie porażką swoj
– Zapewniam, że nie zabraknie nam motywacji i postaramy się jako pierwsi pokonać Chełmiankę – mówił przed meczem szkoleniowiec gospodarzy Anatolij Ławryszyn i słowa dotrzymał.
Jego zespołowi bardzo pomógł powrót do gry po kontuzjach Daniela Szewca, Rafała Szczawińskiego i Tomasza Ryczka. W efekcie gra w ataku wyglądała już lepiej niż w ostatnich meczach.
Jako pierwsi na listę strzelców powinni się jednak wpisać goście. Już w 10 minucie Jarosław Wyroślak stanął oko w oko ze swoim niedawnym kolegą klubowym ze Stali Poniatowa Karolem Kurzępą. Górą w tym pojedynku był jednak bramkarz miejscowych. Po kwadransie gry miała miejsce sytuacja, która bardzo pomogła Stali w odniesieniu zwycięstwa.
Mateusz Krzyżak niczym Arkadiusz Głowacki w spotkaniu z Niemcami niepotrzebnie faulował Marceliego Packa we w narożniku pola karnego. Sędzia nie miał wyjścia i wskazał na wapno
A z jedenastu metrów debiutującego w barwach Chełmianki Pawła Szokaluka pokonał Szewc. Ten sam zawodnik mógł podwyższyć na 2:0, ale trafił kilka chwil później tylko w boczną siatkę.
Po pół godzinie gry znowu był remis. Po raz kolejny dał o sobie znać Daniel Krakiewicz, który huknął z ponad 30 metrów i zaskoczony Kurzępa musiał wyciągać piłkę z siatki.
Po zmianie stron szybko "setkę” zmarnował Krzysztof Fajman, za co goście zapłacili w 55 min, kiedy Szokaluk odbił piłkę do boku, a tam znalazł się Pacek i z ostrego kąta trafił tam, gdzie trzeba.
W samej końcówce "biało-zieloni” grając w dziesiątkę (czerwona kartka dla Fajmana) zdołali doprowadzić do wyrównania, ale cieszyli się tylko chwilę, bo sędzia nie uznał trafienia Łukasza Postoja ze względu na spalonego.
– Ta porażka to mistrzostwo świata! Myśleliśmy chyba, że skoro jesteśmy wiceliderem to mecz w Kraśniku sam się wygra. Tak jednak się nie stało. Bardzo tego żałujemy, bo mieliśmy sporo sytuacji. Nawet grając w dziesiątkę przewaga była po naszej stronie – powiedział po spotkaniu trener Chełmianki Waldemar Wiater.
Stal Kraśnik – Chełmianka 2:1 (1:1)
Bramki: Szewc (17-karny), Pacek (55) – Krakiewicz (31).
Stal: Kurzępa – Prasnal, Pietroń, Stadnicki, Nowak, Pacek (90 Leziak), Joao Carlos (46 Mietlicki), Ryczek, Szewc, Szczawiński (76 Putkaradze), Danielak (38 Ręba).
Chełmianka: Szokaluk – Dyczko, Grzywna, Krzyżak, Tywoniuk, Dąbrowski (65 Miksza), Wieczorek, Knot (65 Postój), Krakiewicz, Fajman, Wyroślak (65 Tatysiak).
Sędziował: Radosław Wąsik (Lublin). Widzów: 500.
Słaby początek sezonu w wykonaniu Avii Świdnik to już historia.
Po bardzo pechowej porażce w pierwszej kolejce ze Stalą Sanok podopieczni trenera Tomasza Wojciechowskiego szybko wyciągnęli wnioski i po szóstej serii gier awansowali na pozycję lidera tabeli. W sobotę "żółto-niebiescy” kontynuowali dobrą passę w Nowej Sarzynie, gdzie pokonali rywali 2:1.
To drugie zwycięstwo Avii w tym mieście z rzędu. Przed rokiem Paweł Pranagal i spółka okazali się lepsi od zawodników Unii także o jednego gola, po wygranej 1:0.
W sobotę goście powinni jednak wygrać zdecydowanie wyżej. Sporo dobrych okazji miał zwłaszcza Damian Rusiecki. Wynik otworzył za to w 26 minucie Stefan Kucharzewski. Były zawodnik Lublinianki okazał się najsprytniejszy w polu karnym przeciwników i z najbliższej odległości popisał się skuteczną dobitką strzału Damiana Irackiego.
Tuż po zmianie stron Avia podwyższyła swoje prowadzenie i ponownie dał o sobie znać Kucharzewski. 23-latek tym razem nie zmarnował sytuacji sam na sam i wydawało się, że przyjezdni spokojnie dowiozą trzy punkty do końcowego gwizdka. Tymczasem rozluźnienie w szeregach rywali Unia wykorzystała już po 120 sekundach.
Po dośrodkowaniu w polu karnym świdniczan doszło do wielkiego zamieszania. Miejscowi kilka razy próbowali pokonać Łukasza Gieresza i wreszcie ta sztuka udała się Krystianowi Lebiodzie.
Do końca meczu pozostawało jeszcze ponad 40 minut, ale piłkarze trenera Wojciechowskiego nie dali się już zaskoczyć i mimo nerwowej końcówki utrzymali korzystny wynik.
– Moim zdaniem wygraliśmy zasłużenie. Po trafieniu na 1:0 graliśmy z kontry i Rusiecki powinien strzelić chociaż raz. Zmarnowaliśmy jednak kilka sytuacji i niepotrzebnie po stałym fragmencie daliśmy sobie wbić gola. Było nerwowo, ale skończyło się szczęśliwie – mówi trener Tomasz Wojciechowski.
Unia Nowa Sarzyna – Avia Świdnik 1:2 (0:1)
Bramki: Lebioda (48) – Kucharzewski (26, 46).
Unia: Wierzgacz – Łuczak, Bartnik, Oślizło, Lebioda, Cieślik, Bigas, Wtorek (85 Bednarz), Bąba (58 Federkiewicz), Mazurkiewicz (60 Jędryas), Telka (80 Stręciwilk).
Avia: Gieresz – Bednarek, Maciejewski, Grzegorczyk, Kubiak, Kasprzak (65 Sadło), Pranagal, Paluszek, Kucharzewski, Rusiecki (85 Tchórz), Mazurek (23 Iracki).
Żółte kartki: Federkiewicz, Jędryas (Unia) – Rusiecki (Avia).
Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 350.
Komentarze