Chełmianka ponownie udowodniła, że w tym sezonie jest zupełnie innym zespołem. Chociaż podopieczni Waldemara Wiatra byli gorsi od Tomasovii i na dodatek przegrywali 0:1 to zdobyli trzy punkty po wygranej 2:1. W efekcie \"biało-zieloni” znowu są liderem tabeli z dorobkiem 14 punktów w siedmiu meczach.
Po pierwszej połowie w znacznie lepszej sytuacji była Tomasovia, bo po bardzo ładnej, indywidualnej akcji Norberta Raczkiewicza "niebiesko-biali” prowadzili 1:0.
Były gracz GKS Bogdanka dostał piłkę 30 metrów od bramki rywali. Minął jednego z nich balansem ciała, a po chwili zwodem zwiódł drugiego i z około 16 metrów przymierzył do siatki.
Jeszcze przed przerwą gospodarze musieli się pogodzić ze stratą jednego ze swoich liderów, Daniela Krakiewicza, który z powodu kontuzji opuścił boisko w 35 minucie. Uraz nie jest jednak aż tak poważny i może "Krakers” wróci do składu na mecz z Podlasiem.
– Znowu możemy być zadowoleni tylko z trzech punktów. Tydzień temu w Kraśniku prezentowaliśmy się zdecydowanie lepiej, ale przegraliśmy.
Tym razem było odwrotnie. Nasza gra pozostawiała wiele do życzenia. Nie walczyliśmy tak, jak w poprzednich spotkaniach. Ale jesteśmy liderem i mamy już na koncie 14 punktów. Cieszy też, że wychodzą nam te stałe fragmenty, nad którymi mocno pracujemy – ocenia trener Waldemar Wiater.
W drugiej części zawodów przeważała Tomasovia, ale szybko wyrównała Chełmianka. Adrian Siatka wykorzystał dośrodkowanie Sławomira Tatysiaka i było 1:1. W kolejnych fragmentach ciągle dominowali goście.
I mieli trzy znakomite szanse na bramki. Najlepszą Kamil Droździel, który dostał podanie od Raczkiewicza i z najbliższej odległości nie potrafił wpakować piłki do siatki. Później mylili się również Paweł Zatorski i Raczkiewicz. "Biało-zieloni” spokojnie czekali na swoją szansę aż do 90 minuty.
Wówczas dobrym dośrodkowaniem popisał się Mateusz Tywoniuk, z piłką minął się Piotr Waśkiewicz, który dodatkowo nie mógł liczyć na asekurację ze strony swoich obrońców i Mateusz Krzyżak w zamieszaniu strzelił na 2:1.
– Mam zamiar oddać się po tym meczu do dyspozycji zarządu. Przegraliśmy po raz kolejny, chociaż na to nie zasłużyliśmy. Mamy czego żałować, bo przy stanie 1:1 mieliśmy znakomite okazje na kolejne gole. Kamil Droździel nie trafił praktycznie do pustej bramki z czterech metrów.
I to zemściło się w doliczonym czasie gry, kiedy gospodarze kolejną wrzutkę zamienili na drugie trafienie. Żałujemy bardzo tego meczu, bo rozegraliśmy naprawdę dobre zawody – przekonuje szkoleniowiec gości Jarosław Korzeń.
Chełmianka – Tomasovia Tomaszów Lubelski 2:1 (0:1)
Bramki: Siatka (49), Krzyżak (90) – N. Raczkiewicz (34).
Chełmianka: Porzyc – Siatka, Grzywna, Krzyżak, Tywoniuk, Krakiewicz (35 Postój), Wieczorek, Tatysiak (60 Kasperek), Dyczko (46 Fajman), Bala (46 Dąbrowski), Wyroślak.
Tomasovia: Waśkiewicz – Jarema, Chwała, Nowosad, Skiba, Kozyra, Zatorski (75 Rejs), Słotwiński, Baran, Raczkiewicz, Droździel (66 Kulas).
Żółte kartki: Tywoniuk – Jarema, Raczkiewicz, Chwała.
Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 800.
Komentarze