"Wiesz kto dzwoni?" - zapytał oszust mieszkańca Biłgoraja. Nieświadomy niczego 71-latek myślał, że to bratanek. Odpowiadając podał nawet jego imię. Dzwoniący mężczyzna potwierdził i powiedział, że spowodował wypadek, dlatego potrzebuje 120 tys. zł, by uniknąć aresztu.
- Chcąc pomóc bratankowi, starszy pan odpowiedział, że może "zorganizować" 50 tysięcy zł, na co dzwoniący się zgodził - wyjaśnia mł. asp. Milena Wardach z policji w Biłgoraju.
71-latek poszedł do banków i wypłacił swoje oszczędności. Kiedy wrócił do domu odebrał jeszcze kilka telefonów od fałszywego bratanka, który wciąż go ponaglał, informując że zaraz ktoś się zgłosi po odbiór gotówki.
Po przekazaniu pieniędzy 71-latek zadzwonił do prawdziwego krewnego. Okazało się, że ten nie prosił go o żadne pieniądze.
To już kolejne takie wyłudzenie w ostatnich dniach. Wczoraj opisywaliśmy, jak 83-letni mieszkaniec Lublina zostawił w Ogrodzie Saskim 20 tys. zł, bo myślał, że pomaga policji w złapaniu przestępców.
Oszuści są poszukiwani.
Kolejna osoba oszukana "na wnuczka". Stracił 50 tys. zł
W środę w Biłgoraju 71-latek stracił 50 tys. złotych. To już kolejna w ostatnich dniach ofiara oszustów wyłudzających pieniądze od starszych osób metodą "na wnuczka"
- 15.01.2015 16:15

Reklama












Komentarze