Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

W Tomasovii Tomaszów Lubelski nie będzie zmiany trenera

Nie wiedzie się ostatnio piłkarzom Tomasovii Tomaszów Lubelski. W niedzielę „niebiesko-biali” przegrali trzeci mecz z rzędu. Tym razem na wyjeździe z Chełmianką. Podopieczni Jarosława Korzenia w przekroju całego spotkania na pewno nie byli gorsi od rywali, a do tego prowadzili. Niestety, Kamil Droździel i spółka przegrali ostatecznie 1:2 i spadli aż na 13 miejsce w tabeli.
Po tym spotkaniu trener Korzeń oddal się do dyspozycji zarządu i mówił, żeby to działacze zdecydowali, co dalej z tą drużyną. Sternicy klubu nie spieszą się jednak z żadnymi zmianami. – Spotkaliśmy się w środę z trenerem i ustaliliśmy, że ma się on zająć przygotowaniem zespołu do najbliższego spotkania. Czy postawiliśmy drużynie jakieś ultimatum? Na ten temat nie rozmawialiśmy. Na pewno jednak lepiej wyobrażaliśmy sobie te rozgrywki. Początek był niezły, ale ostatnio tabela mówi sama za siebie – mówi prezes Mieczysław Witkowski. Co ciekawe sytuacja Tomasovii byłaby o wiele lepsza, gdyby nie... feralne 90 minuty kilku spotkań. Zaczęło się w trzeciej kolejce, kiedy Wiktor Borowicki z Orląt Radzyń Podlaski dał swojej drużynie wszystkie trzy punkty po golu w doliczonym czasie gry. Później szczęście uśmiechnęło się do „niebiesko-białych”, bo w podobnych okolicznościach wygrali ze Stalą Sanok. Później ekipa z Tomaszowa Lubelskiego straciła jednak jeszcze dwa gole około 90 minuty: z Partyzantem Targowiska na 3:1, który ostatecznie rozwiał nadzieje Tomasovii na remis i ostatnio na 2:1 z Chełmianką. Spory problemem drużyny jest również brak snajpera z prawdziwego zdarzenia. Droździel zdobywał sporo goli w sparingach, ale w lidze ma do tej pory tylko jedno trafienie. Dodatkowo zmarnował kilka znakomitych sytuacji, zwłaszcza w Chełmie, gdzie w pojedynkę mógł dać swojej drużynie zwycięstwo. W sumie zawodnicy Tomasovii osiem razy pokonywali bramkarzy rywali, ale do tej pory żaden z nich nie zapisał na swoim koncie chociaż dwóch trafień. – Czuję się winnym ostatnich porażek i dlatego oddałem się do dyspozycji zarządu. Najprawdopodobniej nadal będę jednak prowadził Tomasovię. I liczymy, że w najbliższym czasie uda się nam przełamać. Z Chełmianką nie graliśmy źle. Jeżeli chodzi o operowanie piłką to naprawdę bardzo dobrze nam to wychodziło. Dwa błędy w kryciu spowodowały jednak, że to przeciwnicy cieszyli się z trzech punktów. Jeżeli nadal będziemy się prezentować w ofensywie, tak jak w ostatnim meczu i wyeliminujemy błędy w defensywie to wierzę, że będzie dobrze. Mam też nadzieję, że wkrótce do siatki zacznie trafiać Kamil Droździel. Wiedzieliśmy, że jest nieobliczalny i że raz może nie trafić do pustej bramki z kilku metrów, a później strzeli w okienko z ponad 20 m. Teraz wydaje się, że sięgnął już snajperskiego dna i musi być tylko lepiej – ocenia trener Jarosław Korzeń. W najbliższą niedzielę rywalem Tomasovii będzie Stal Mielec, która zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem pięciu punktów.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama