W drugiej kolejce Ligi Europy Legia Warszawa pokonała przed własną publicznością Hapoel Tel Awiw 3:2. Gorzej spisała się Wisła Kraków, która poległa w Holandii, w meczu z Twente Enschede aż 1:4.
29.09.2011 22:47
Mecz w Warszawie był bardzo emocjonujący. Jako pierwsi na listę strzelców wpisali się goście za sprawą Toto Tamuza. Obrona Legii mogła jednak spokojnie uniknąć straty tego gola.
Najpierw Artur Jędrzejczyk dał dośrodkować rywalowi w pole karne, a tam Tamuz wygrał walkę w powietrzu i głową otworzył wynik. Jednobramkoweme prowadzenie ekipy z Izraela utrzymywało się aż do 67 minuty, kiedy Danijel Ljuboja wykorzystał wrzutkę Macieja Rybusa i także głową doprowadził do wyrównania.
Od tego momentu piłkarze Macieja Skorży przejęli inicjatywę i uwierzyli, że to spotkanie można wygrać. I po chwili Legia prowadziła nawet 2:1. Po faulu na Miroslavie Radovicu sędzia podyktował rzut karny, a skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Marcin Komorowski.
Nastroje kibiców gospodarzy popsuł jednak w 78 minucie Maaran Al Lala, który z bliska dobił strzał kolegi i zonowu był remis.
Ostatnie słowo należało jednak do drużyny z Warszawy. Po podaniu Ljuboi Radović wpadł w pole karne, wyczekał bramkarza i posłał piłkę do siatki rywali dając miejscowy zwycięstwo 3:2.
Dobrze swój mecz w Holandii zaczęła Wisła Kraków, bo już w ósmej minucie po indywidualnej akcji na 1:0 dla "Białej Gwiazdy” trafił Dudu Biton. Napastnik z Izraela popisał się ładnym uderzeniem pod poprzeczkę.
Później jednak strzelali już wyłącznie gospodarze i w pojedynku szkoleniowców z Holandii górą był Co Adriaanse. Robert Maaskant będzie musiał liczyć, że jego zespołowi lepiej pójdzie w rewanżu.
Legia Warszawa – Hapoel Tel-Awiw 3:2 (0:1)
Bramki: Ljuboja (67), Komorowski (72-karny), Radović (89) – Tamuz (34), Al Lala (78).
FC Twente – Wisła Kraków 4:1 (2:1)
Bramki: de Jong 32, Janko (45, 57), Janssen (80) – Biton (8).
Komentarze