Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Polscy przewoźnicy tracą cierpliwość. Ale strajku na razie nie będzie

Przewoźnicy na razie nie będą strajkować, ale oczekują pomocy rządu w sprawie niemieckich stawek płacy minimalnej i coraz większych kłopotów polskich firm transportowych w Rosji.
Polscy przewoźnicy tracą cierpliwość. Ale strajku na razie nie będzie
W poniedziałek przedstawiciele komitetu protestacyjnego spotkali się w Warszawie z minister infrastruktury i rozwoju Marią Wasiak. - Nie jesteśmy usatysfakcjonowani podejściem rządu do naszego problemu - mówi Krzysztof Maliszewski, właściciel firmy transportowej z Białej Podlaskiej i członek 13-osobowego komitetu protestacyjnego.

- Jednak póki jest dialog, jesteśmy dalecy od wychodzenia na ulicę - zaznacza z kolei Jarosław Jakoniuk, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników w Białej Podlaskiej, a także przewodniczący komitetu.

Przewoźnicy powołali go 15 stycznia na międzyokręgowej konferencji w Białej Podlaskiej. Komitet zrzesza przewoźników z całej Polski, którzy domagają się m.in. reakcji rządu na narzucone przez Berlin na polskie firmy transportowe niemieckiej stawki płacy minimalnej na poziomie 8,5 euro. To trzy razy więcej niż minimalne wynagrodzenie w Polsce.

Kolejny postulat dotyczy umów z Rosją i ograniczeń w kontyngencie zezwoleń na 2015 r. dla Polaków, a także wysokich kar nakładanych na polskie firmy przewozowe. Jest o co walczyć, bo nasz rynek to 150 tys. ciężarówek do transportu międzynarodowego. To druga taka flota wśród krajów UE. A cała branża to nawet milion miejsc pracy.

- Rosyjskie embargo spowodowało 15-procentowy spadek przewozów - przypomina Jarosław Jakoniuk. Te i inne problemy pchnęły przewoźników do działania. - Ze strony rządowej na razie widzimy brak zdecydowania. Wszystko się rozmywa. Jest obawa przed Niemcami. Tymczasem my oczekujemy, że polski rząd postawi sprawę jasno: Niemcy złamały unijne prawo i my się nie podporządkujemy. Tak powinno brzmieć stanowisko polskiego rządu - uważa Maliszewski. - Chcemy jasnej sytuacji, czy rząd stanie w naszej obronie, czy sami będziemy musieli o to walczyć - dodaje.Jarosław Jakoniuk, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników, liczy na efekty spotkań polskich ministrów z ich niemieckimi odpowiednikami. W czwartek minister infrastruktury i rozwoju Maria Wasiak będzie rozmawiać w Berlinie w sprawie niemieckiej stawki płacy minimalnej z ministrem Alexandrem Dobrindtem. A dzień później minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz spotka się z minister Andreą Nahles.

Natomiast wieszef MIR Zbigniew Rynasiewicz ma zająć się sprawą zasad wykonywania przewozów drogowych na terytorium Rosji. - To także efekt naszych dotychczasowych działań - uważa Jakoniuk.
O swojej działalności komitet informuje na bieżąco na stronie www.protestprzewoznikow.pl. Inicjatywę popiera m.in. Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

"ZMPD nie poprzestaje w działaniu na rzecz rozwiązania frapujących naszą branżę problemów. (…). Wyrażam wszystkim zaangażowanym w organizowanie akcji protestacyjnej podziękowanie, ponieważ odnoszę wrażenie, że po opublikowaniu informacji o akcji protestacyjnej dostrzegamy większe zaangażowanie istotnych w państwie wysokich urzędników” - czytamy w piśmie od prezesa ZMPD Jana Buczka.

Komitet protestacyjny poszerzy swoje kręgi. - 3 lutego w Radomiu, zbierze się szersze gremium przewoźników ze stowarzyszeń z całej Polski. Chcemy powołać regionalne komitety, żeby było nas widać - tłumaczy Krzysztof Maliszewski.

Komitet ma już swój program działania. - Na razie w pełni go nie ujawniamy. Ale jeżeli dalsze rozmowy z rządem nie przyniosą efektów, to będziemy zaostrzać nasze działania - zapowiada członek komitetu z Białej Podlaskiej.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama