Tomasz Wojciechowski może spać spokojnie, bo na pewno zachowa posadę trenera Avii Świdnik. Jego piłkarze w sobotę zagrali bardzo dobry mecz, wreszcie przełamali niemoc strzelecką na własnym boisku, a co najważniejsze pokonali lidera tabeli Siarkę Tarnobrzeg 2:1.
Kibice "żółto-niebieskich” długo czekali na bramkę swoich pupili na stadionie w Świdniku. Avia do tej pory miała na koncie ledwie jedno trafienie u siebie, którego autorem był Marcin Kubiak. Wliczając sobotnie zawody tego skromnego dorobku nie udawało się poprawić przez ponad… 400 minut.
Gospodarze od pierwszego gwizdka rzucili się jednak na rywali i już po kilkudziesięciu sekundach powinno być 1:0.
W dobrej sytuacji znalazł się Konrad Tarkowski, ale z bliska uderzył prosto w bramkarza rywali. Szybko odpowiedzieli też podopieczni trenera Adama Mażysza. W ostatniej chwili piłkę Tomaszowi Wolanowi wygarnął jednak Patryk Grzegorczyk.
W 18 min przed szansą na otwarcie wyniku stanął Stefan Kucharzewski, ale uderzał z powietrza minimalnie obok słupka. W tym okresie spotkania dominacja świdniczan nie podlegała żadnej dyskusji.
Miejscowi stosowali wysoki pressing i szybko odbierali piłkę rywalom nie dając im wyjść nawet z własnej połowy. Za dwóch w środku pola walczył przede wszystkim Paweł Pranagal.
Kiedy wydawało się, że gol dla Avii będzie jedynie kwestią czasu cios zadała ekipa z Tarnobrzega. Po wątpliwym rzucie wolnym i krótkim rozegraniu stałego fragmentu gry Bartosz Madeja popisał się precyzyjnym uderzeniem nad murem, które wylądowało w okienku bramki Łukasza Gieresza.
Gospodarze nie załamali się takim obrotem sprawy i w mgnieniu oka doprowadzili do wyrównania. Prostopadłą piłkę dostał Kucharzewski i zagrał ją wzdłuż bramki przeciwników, gdzie czekał Tarkowski i tym razem 20-latek spokojnie przymierzył do siatki.
Druga połowa rozpoczęła się identycznie, jak pierwsza. Tym razem to Michał Jeleniewski zmarnował jednak doskonałą okazję. "Jelon” przepychał się skutecznie w polu karnym Siarki i wyszedł sam na sam z Łukaszem Ćwiczakiem, ale strzelił prosto w niego.
Trzy minuty później świdniczanie wreszcie wyszli na prowadzenie. Lewym skrzydłem popędził Damian Iracki, wrzucił na głowę Tarkowskiego, który uderzył fatalnie. Z tego strzału wyszło jednak podanie do Michała Sadło, który dopadł do piłki i z ostrego kąta wpakował ją do bramki.
Później oba zespoły miały swoje szanse na gole, ale wynik się nie zmienił. Od 70 minuty Siarka zaczęła jednak przeważać, a drużynie trenera Wojciechowskiego zaczęło brakować sił. Po stronie przyjezdnych bliski wyrównania był Madeja.
Zawodnik z Tarnobrzega wpadł już w pole karne Avii, ale zamiast strzelać… przewrócił się. Głową uderzał jeszcze Jacek Rożek, ale też bez powodzenia. Gospodarze mogli postawić "kropkę nad i" w doliczonym czasie gry. Wówczas rezerwowy Oskar Wróbel zamiast podwyższyć prowadzenie podał praktycznie piłkę Ćwiczakowi.
Avia Świdnik – Siarka Tarnobrzeg 2:1 (1:1)
Bramki: Tarkowski (43), Sadło (54) – Madeja (41).
Avia: Gieresz – Bednarek, Maciejewski, Grzegorczyk, Kubiak, Sadło (82 Wróbel), Pranagal, Jeleniewski, Iracki (87 Paluszek), Tarkowski (81 Rusiecki), Kucharzewski (90 Skorupski).
Siarka: Ćwiczak – Beszczyński, Jakubiec, Bażant (87 K. Lipiec), Łukawski (81 Łuczakowski), Madeja (81 Rożek), Hynowski, Kuranty, Szczepański, Wolan, Stolpa.
Żółte kartki: Stolpa, Rożek – Jeleniewski, Kubiak, Tarkowski, Skorupski, Gieresz.
Sędziował: Krzysztof Burak (Zamość). Widzów: 150.
Komentarze