Piłkarze Stali Kraśnik nie przestają zadziwiać swoich kibiców i trzecioligowych rywali. Wczoraj podopieczni Daniela Szewca po raz kolejny zagrali świetny mecz i rozbili na wyjeździe Strumyk Malawa aż 5:1. Bohaterem spotkania był przede wszystkim... grający trener \"niebiesko-żółtych”, który po raz drugi w tym sezonie zaliczył hat-tricka.
Fragment niedzielnego meczu w Łańcucie, gdzie Stal rozbiła Strumyk aż 5:1. O piłkę w powietrzu walcz
– Drugi raz w tej rundzie udało mi się zdobyć trzy gole w jednym meczu, ale pierwszy z wszystkimi bramkami z gry. Wynik naprawdę cieszy, na wyjeździe w III lidze, nie za często się zdarza. Mam nadzieję, że w klubie sytuacja się ustabilizuje i będziemy walczyć o coś więcej.
Awans? Ode mnie tego pan nie usłyszy, bo wolałbym skupić się na grze. Do drużyny powinien przyjść trener, bo grać i trenować na tym poziomie jest ciężko – mówił po meczu Daniel Szewc, który pierwsze trafienie zaliczył w 16 minucie wykorzystując kiks Damiana Skiby.
Gospodarze zdołali odpowiedzieć po pięknym strzale Stanisława Prusia z przewrotki. Jeszcze przed przerwą Andrzej Danielak zrobił to, co umie najlepiej, czyli wyskoczył najwyżej w polu karnym rywali i głową znowu dał gościom prowadzenie.
Do przerwy goli powinno być więcej, ale gospodarze nie wykorzystali trzech dogodnych okazji i na przerwę schodzili przy wyniki 1:2.
W drugiej połowie piłkarze trenera Szewca pokazali przeciwnikom miejsce w szeregu i praktycznie w 10 minut rozstrzygnęła losy meczu. Najpierw grający szkoleniowiec przyjezdnych dobił z bliska swój własny strzał, a kilka chwil później indywidualną akcję golem zakończył Rafał Szczawiński.
I po 58 minutach Stal prowadziła aż 4:1. Wynik ustalił ten, który go otworzył, czyli Szewc. Tym razem 26-latek wykorzystał bardzo przytomne zachowanie Imedy Putkaradze, który był na pozycji spalonej, ale przepuścił piłkę do kolegi z zespołu.
– Wypunktowaliśmy Strumyka. Było 5:1, a mogło być jeszcze wyżej. Beniaminkiem jesteśmy tak naprawdę tylko z nazwy, bo wielu chłopaków grało wyżej. Potwierdzamy dobrą dyspozycję od początku rundy, choć trochę brakowało nam zgrania. Czekamy na Siarkę i myślimy o mistrzu jesieni – mówi napastnik ekipy z Kraśnika Andrzej Danielak.
Strumyk Malawa – Stal Kraśnik 1:5 (1:2)
Bramki: Pruś (19) – Szewc (16, 51, 90), Danielak (22), Szczawiński (58).
Strumyk: Szczybyło – Bieda, Skała, Gaca, Patryn, Dziedzic (46 Jandziś), Solarz (65 Kurosz), Grad (88 Łysek), Wójtowicz (63 Gaweł), Szymański, Pruś.
Stal: Zapał – Wojtysiak (81 Cywiński), Pietroń, Joao Carlos, M. Nowak, Pacek, Melniczuk (85 Putkaradze), Drozd (84 Mietlicki), Szewc, Danielak (61 Ręba), Szczawiński.
Żółte kartki: Wójtowicz – Drozd, Joao Carlos.
Sędziował: Mariusz Śledź (Biała Podlaska). Widzów: 250.
W czterech ostatnich meczach ligowych piłkarze Podlasia wywalczyli aż 10 punktów. Dlatego kibice bialczan liczyli, że ich pupile potwierdzą dobrą formę w Nowej Sarzynie.
Stadion Unii od dawna jest jednaj twierdzą nie do zdobycia dla ekipy Władimira Geworkjana i wczoraj było tak samo, bo to gospodarze wygrali 2:1.
Trudno wyobrazić sobie gorszy początek meczu. Już po kilkudziesięciu sekundach celną główką popisał się Karol Federkiewicz i Adam Wasiluk musiał po raz pierwszy wyciągać piłkę z siatki. Przyjezdni nie potrafili się podnieść po tym ciosie i niewiele zabrakło, żeby po kilku minutach było... 3:0.
Unia zmarnowała jednak dwie następne dogodne okazje, ale przy trzeciej próbie już się nie pomyliła. Donatas Strockis sfaulował jednego z rywali we własnym polu karnym i sędzia słusznie podyktował rzut karny. I na gola zamienił go Piotr Mazurkiewicz, chociaż musiał dwa razy wykonywać jedenastkę.
Po pierwszym strzale arbiter uznał, że jeden z miejscowych za szybko wbiegł w pole karne. Mazurkiewicz nie zmienił jednak rogu i znowu uderzył w to samo miejsce podwyższając wynik na 2:0. A była dopiero... siódma minuta spotkania.
Na kolejnego gola kibice musieli jednak czekać do doliczonego czasu gry, kiedy Łukasz Sawtyruk zdobył kontaktową bramkę, ale na więcej zabrakło już czasu. Zresztą Podlasie w 90 minucie powinno przegrywać znacznie wyżej, lecz Unia fatalnie pudłowała w dogodnych sytuacjach.
Unia Nowa Sarzyna – Podlasie Biała Podlaska 2:1 (2:0)
Bramki: Federkiewicz (1), Mazurkiewicz (7-karny) – Sawtyruk (90+2).
Unia: Zastawny – Łuczak, Bartnik, Lebioda, Federkiewicz, Mazurkiewicz, Wtorek (82 Bąba), Cieślik, Bigas (89 Pieróg), Telka (70 Bednarz), Jędryas (72Stręciwilk).
Podlasie: Wasiluk – Bojarczuk, Mirończuk, Strockis (40 Adamiuk), Jędrzejuk, Leśniak, Daniluk (72 Sawtyruk), Sobiczewski, Komar (80 Jesionek), Hołoweńko, Gawroński.
Żółte kartki: Federkiewicz, Wtorek, Stręciwilk – Leśniak, Mirończuk, Bojarczuk.
Czerwona kartka: Mirończuk (Podlasie, 83min, za faul).
Sędziował: Michał Rogowski (Chełm). Widzów: 200.
Komentarze