Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Spór księdza z organistą rozstrzyga sąd pracy: \"Pan już tu nie gra\"

Proboszcz z parafii w Turowie (pow. radzyński) zwolnił z pracy organistę, a ten podał go do sądu. – Zakazał mi wstępu na chór, nie pozwala grać – skarży się w sądzie muzyk. – Wymuszał opłaty od wiernych – ripostuje ksiądz.
Spór księdza z organistą rozstrzyga sąd pracy: \"Pan już tu nie gra\"
(sxc.hu)
– Problemu nie było, gdy był poprzedni proboszcz. Nowy od razu zwolnił mnie z pracy, chociaż nie miał prawa – przekonuje organista. We wtorek w Wydziale Pracy Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej odbyła się pierwsza rozprawa z udziałem obu stron. – Oficjalnie złożyłem podanie o pracę. Wcześniej pracowałem w innych parafiach na podstawie umów. Tutaj jej nie otrzymałem na piśmie – mówi organista. Według wyjaśnień muzyka, za grę podczas mszy miał otrzymywać po 100 zł. Wynagrodzenie za śluby i pogrzeby dostawał od wiernych. Zazwyczaj po 350 zł. Parafianie płacili mu również za roznoszenie opłatków. Dlatego nie przeszkadzało mu, że proboszcz płaci z kilkumiesięcznym opóźnieniem. – Do tego nauczałem wiernych nowych pieśni oraz rozwijałem chór, który reprezentował parafię podczas przeglądów kolęd i pieśni w innych gminach. Kiedy zachorowałem, sam wynajmowałem i opłacałem zastępcę – zeznawał organista. Zdaniem Henryka P., to właśnie jego choroba była powodem zwolnienia. – Ksiądz obiecał, że zapłaci 950 zł za poprzedni okres, kiedy przy trzech pogrzebach zastępował mnie inny człowiek. Wkrótce zadzwonił do mnie i poinformował, że już nie pracuję. 14 października miałem grać w obecności nauczycieli, proboszcz nakazał mi opuścić chór i zabronił podchodzenia do organów – tłumaczył. Zdaniem proboszcza, organista grał na zlecenie, dlatego wnioskował o oddalenie pozwu.– Nie było żadnego stosunku pracy pomiędzy parafią a panem Henrykiem. Nie ma umowy. Nie ma list obecności – mówił przed sądem ksiądz i podkreślał, że zdecydował się zakończyć współpracę, bo muzyk wymuszał opłaty od wiernych oraz był konfliktowy. – Kiedy przekazywałem mu zaległe pieniądze, w sumie 950 zł za wcześniejsze pogrzeby i ślub, oburzony odparł, że to za mało, a on za darmo grać nie będzie – tłumaczył ks. Jerzy C., obecny proboszcz parafii św. Antoniego Padewskiego. Sąd odroczył postępowanie do 24 stycznia. Ma przesłuchać świadków wskazanych przez obie strony.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama