Mistrzyni olimpijska, zdobywczyni złotych medali na mistrzostwach świata i Europy Otylia Jędrzejczak pojawiła się w Lublinie na sesji fotograficznej w „Pro2DStudio”. Skorzystaliśmy z okazji i poprosiliśmy ją o opinię na temat jej ostatnich występów, planów na najbliższe miesiące, a także szans Konrada Czerniaka na medal podczas igrzysk olimpijskich w Londynie.
Otylia Jędrzejczak podczas mistrzostw Polski w Szczecinie nie wywalczyła medalu, ale i tak była zado
• Czy to pani pierwsza wizyta w Lublinie?
– Kiedyś byłam już u was na weselu Pauliny Barzyckiej. Teraz skorzystałam z okazji, że mam parę dni wolnego i postanowiłam umówić się na sesję na moją stronę internetową, którą uruchomię wreszcie po 10 latach (śmiech). Mam teraz czas, żeby zrobić coś innego i ciekawego. Wiem, że Lubelszczyzna to teren Konrada Czerniaka i nie chcę mu wchodzić w paradę, ale cieszę się, że mam okazję tutaj być i że przy okazji mogę odwiedzić znajomych.
• Otylia Jędrzejczak zdobyła w pływaniu wszystko, co było do zdobycia. Ma pani medale największych imprez, także złoto olimpijskie. Czy nie ma pani problemów z motywacją po tych wszystkich sukcesach?
– Absolutnie nie. Każdy sportowiec chce zakończyć swoją karierę na wysokim poziomie i ja też na to liczę. Trenuję teraz w Hiszpanii pod okiem mojego kolegi Bartosza Kizierowskiego i sprawia mi to dużą radość. Muszę też przyznać, że cały czas lubię to co robię. Miałam takie dwa lata, kiedy pływanie nie sprawiało mi przyjemności. Dzisiaj to się zmieniło i sport znowu zajmuje ważne miejsce w moim życiu.
• Wróciła pani do pływania po kilkunastu miesiącach przerwy, czy głównym celem tego powrotu jest medal na olimpiadzie w Londynie?
– Wszyscy zawodnicy marzą o podium podczas igrzysk. Dla mnie jednak sam finał będzie już bardzo dużym sukcesem, zwłaszcza biorąc pod uwagę moją dwuletnią przerwę. Wiem, że trzeba walczyć do końca. W finale wszystko się morze zdarzyć. Dzisiaj jest bardzo dużo zawodników na podobnym poziomie, kiedyś brakowało tej rywalizacji. Oczywiście nie ukrywam, że chciałabym wywalczyć medal. Na razie skupiam się jednak na drobnych rzeczach.
• Podczas niedawnych mistrzostw Europy w Szczecinie nie udało się stanąć na podium...
– Prawdę mówiąc nie jechałam tam po medal. To był mój pierwszy start na krótkiej pływalni po czterech latach. Chciałam po prostu znowu stanąć na słupku, mieć jakieś przetarcie. Bardzo potrzebuję teraz startów, ale już w Szczecinie udało mi się osiągnąć całkiem niezłe wyniki, które są zbliżone do tego, co pływałam cztery lata temu. Dodatkowo muszę też powiedzieć, że zawsze, kiedy nie zdobywałam medali na krótkim basenie to zdobywałam je na długim i odwrotnie. Tego się trzymam (śmiech).
• Straty powetowała sobie pani kilka dni później w Poznaniu, gdzie na mistrzostwach Polski wywalczyła siedem medali, w tym pięć złotych...
– Cieszę się, że w dalszym ciągu w Polsce nie mam rywalek (śmiech). Pojawiają się jednak młode dziewczyny, które naprawdę mają potencjał. Myślę nawet, że udałoby się złożyć dwie sztafety na igrzyska: 4 x 200 m kraulem i 4 x 100 m stylem zmiennym. I mam nadzieję, że związek o tym pomyśli.
• Z minimum na olimpiadę w Londynie nie powinno być chyba problemu?
– Już w Szanghaju zabrakło mi zaledwie 0,06 sekundy. Dodatkowo podczas przygotowań sporo chorowałem. Teraz w ogóle nie biorę pod uwagę, że mogłabym nie uzyskać minimum. Czuję się dobrze i na razie udaje się uniknąć przerw w treningach. Mam nadzieję, że tak będzie także w kolejnych miesiącach.
• Skąd pomysł, żeby przenieść się do Hiszpanii?
– Już w 2008 roku rozmawiałam z Bartkiem Kizierowskim o tym, że chciałabym z nim trenować. Zabrakło mi jednak odwagi. Obawiałam się, bo bardzo dobrze się znamy i myślałam, że to będzie przeszkodą w relacjach: trener – zawodnik. Okazało się coś zupełnie przeciwnego. Bartek jest świetnym trenerem. Cały czas się kształci, wymyśla coś nowego i ciekawego, a do tego czuje start.
• W Hiszpanii spotkała pani Konrada Czerniaka, którego w wielu wywiadach chwaliła pani po mistrzostwach Europy...
– Chwaliłam, bo na to zasłużył (śmiech). Trenujemy razem od trzech miesięcy i jego wyniku w Szczecinie zupełnie mnie nie zaskoczyły. Obserwowałam Konrada już wcześniej przed zawodami i wiedziałam, że jest w bardzo dobrej formie. Zresztą już w Szanghaju na mistrzostwach świata spisał się bardzo dobrze. Widać, że systematycznie robi postępy i ma naprawdę ogromne możliwości.
• Czy Konrad jest teraz głównym, polskim kandydatem do medalu w Londynie? Po mityngu Duel In the Pool pojawiły się opinie, że jeszcze długa droga przed nim...
– Konrad poleciał do USA tuż po mistrzostwach Polski. Nie podszedł do tej imprezy na 100 procent, nie miał też czasu na aklimatyzację. Dlatego uważam, że nie można brać jego wyników w Stanach Zjednoczonych na poważnie. Jeżeli chodzi o Londyn to ja na pewno nie zawieszę mu medalu na szyi. Nigdy tego nie robiłam i nie mam teraz zamiaru łamać tej zasady. Mogę jedynie powiedzieć, że jest na dobrej drodze.
Komentarze