Andrzej Danielak w rundzie wiosennej sezonu 2011/2012 będzie reprezentował Orlęta Radzyń Podlaski. 27-letni napastnik przeniósł się w minionym tygodniu ze Stali Kraśnik do ekipy „biało-zielonych”.
– Jeszcze pod koniec ubiegłego roku rozmawiałem z prezesem Stali i ustaliliśmy, że będę mógł odejść, jeżeli zrzeknę się wszystkich zaległości.
Umówiliśmy się, że spotkamy się na początku stycznia, bo na takie rozwiązanie musi się jeszcze zgodzić zarząd klubu. I z nadzieją, że sprawa szybko zostanie załatwiona odezwałem się w nowym roku. Niestety usłyszałem, że skoro wzmacniam ich rywala w walce o II ligę to muszę jeszcze zapłacić 2400 zł kosztów rejestracji w LZPN.
Odpowiedziałem, że jestem w stanie dać 1500 zł. Prezes na to, że znowu będę musiał poczekać na decyzję zarządu. Wieczorem dostałem jednak od Artura Rydzewskiego SMS-a o treści: 2000. Poczułem się, jak na jakiejś licytacji i od razu oddzwoniłem, że za 10 minut mogę być w klubie, ale więcej niż 1,5 tysiąca nie zapłacę. Zgodził się i moja przygoda ze Stalą dobiegła końca – opowiada nam Andrzej Danielak.
Były gracz Avii Świdnik po rozwiązaniu kontraktu z „niebiesko-żółtymi” podpisał 1,5 roczną umowę z Orlętami. Zapytaliśmy go, czy w związku z kulisami rozstania ze Stalą żałuje swojej przeprowadzki do Kraśnika? – Na pewno nie. Spotkałem tam wielu kolegów, którzy byli w porządku.
Zrobiliśmy też bardzo dobry wynik. Szkoda tylko, że góra nam nie pomagała. W zespole byłoby zupełnie normalnie, gdyby prezes Rydzewski traktował nas, jak piłkarzy, a nie jak pracowników swojej firmy budowlanej.
Żeby odejść musiałem nie tylko zrezygnować z niemal trzymiesięcznych zaległości, ale jeszcze do tego dopłacić. Myślę, że teraz trafiłem dużo lepiej. Orlęta to poukładany klub, w którym nie trzeba zaprzątać sobie głowy niczym innym poza piłką. Jeżeli wszystko ułoży się po naszej myśli to kto wie, może włączymy się nawet do walki o awans – dodaje Danielak.
A co na to wszystko prezes Rydzewski? – Jak dla mnie wszystko zostało rozwiązane dokładnie tak, jak umawialiśmy się z zawodnikiem w pierwszej wersji.
Wtedy nie było mowy, że przejdzie do Radzynia, czyli do naszego ligowego rywala, z którym zresztą będziemy walczyli o awans.
Nie wiem, czy ostatecznie zawodnik musiał zapłacić 1500 złotych, żeby się wykupić. Kwota zresztą nie jest tutaj najważniejsza.
Doszliśmy do porozumienia i rozstaliśmy się bez większych kłopotów – mówi Artur Rydzewski, który przyznał również, że trwają poszukiwania następcy dla Danielaka. Z klubem trenuje czterech, pięciu graczy, w tym Emmanuel Udoudo.
– Udo był u nas dwa lata temu, ale wówczas nie dostał pozwolenia na pracę. Teraz chce udowodnić, że potrafi grać w piłkę i że może pomóc drużynie. Ostatecznie o tym, kto nas jednak wzmocni przesądzą mecze sparingowe. Po nich powinniśmy być już znacznie mądrzejsi – przekonuje prezes Rydzewski.
Komentarze