Na ratunek szkole w Białej Podlaskiej: Rodzice przyjdą na sesję
Zapowiedź likwidacji Szkoły Podstawowej nr 7 im. Henryka Sienkiewicza budzi coraz większe emocje. Rodzice wybierają się na dzisiejszą sesję Rady Miasta, aby zabiegać o utrzymanie placówki.
- 02.02.2012 21:37

Magistrat planowaną decyzję o zamknięciu szkoły tłumaczy oszczędnościami. W 2011 roku koszt utrzymania szkoły wyniósł 1,173 mln zł, z tego subwencja z budżetu państwa pokryła prawie 46 proc. nakładów. Miasto musiało dopłacić z własnych funduszy 635,5 tys. zł.
Miesięczny koszt kształcenia 1 ucznia w SP 7 jest najwyższy w mieście i wynosi 893 zł (średnia w bialskich podstawówkach to prawie 505 zł). Dramatycznie zmniejsza się liczba uczniów w \"siódemce”. W 2005 r. było ich 163, w 2011 r. już 110. A od września z obwodu SP 7 do zerówki może trafić tylko 4 uczniów, zaś do I klasy sześciu. Prezydent miasta Andrzej Czapski wskazał radnym propozycję utworzenia na bazie likwidowanej SP 7 szkoły niepublicznej, którą chce prowadzić obecna dyrektor siódemki.
Rodzice uczniów nie zgadzają się jednak na takie przekształcenia. Małgorzata Siedlecka, matka dwojga dzieci uczących się w \"siódemce”, podkreśla, że to szkoła bardzo bezpieczna. – Tu jest dobra i przyjazna uczniom kadra. Do tego coraz lepsze są wyniki nauczania.
Dariusz Litwiniuk ze Społecznego Komitetu Wsparcia SP nr 7 przyznaje, że rodzice chcą za wszelką cenę ratować swoją szkołę. Idą nawet na kompromis i chcą, aby stworzyć z niej filię Szkoły Podstawowej nr 4. – Nie będzie kosztów związanych z sekretariatem, utrzymaniem dyrekcji oraz obsługi. Nie godzimy się na likwidację szkoły, na którą w ostatnich latach miasto wydało dużo pieniędzy na remonty i wyposażenie. Od dawna sztucznie zmniejszano u nas liczbę uczniów, zniechęcając rodziców do zapisywania swych dzieci w
SP 7, bo \"siódemka będzie likwidowana” – mówi Litwiniuk.
Dariusz Stefaniuk, wiceprzewodniczący Rady Miasta, informuje, że jego klub PiS jest przeciwny likwidacji. – Wystąpiliśmy z projektem przekształcenia \"siódemki” w filię SP nr 4. – Rodzice nie wierzą, aby prywatna szkoła mogła się utrzymać przy ul. Langiewicza. Bronimy ich racji – podkreśla Stefaniuk.
Waldemar Godlewski, pierwszy zastępca prezydenta miasta, wyjaśnia, że ustalenia z prawnikami wykluczają takie rozwiązanie. – Nie przyniosłoby też istotnych oszczędności. Obecna dyrektor SP 7 zadeklarowała, że chce prowadzić tam szkołę niepubliczną. Jeśli z sercem podejdą do tego inni nauczyciele, to rodzice i dzieci nie odczują od 1 września żadnej zmiany. Szkolny budynek pozostanie własnością miasta, wydzierżawimy go osobie lub stowarzyszeniu na dogodnych warunkach. W ten sposób chcemy ratować szkołę.
Reklama













Komentarze