Reklama
Bezpańskie psy terroryzują mieszkańców Białej Podlaskiej
Watahy bezpańskich psów od miesięcy terroryzują mieszkańców Białej Podlaskiej. Straż miejska wie o co najmniej pięciu pogryzieniach. Ale jak dotąd nikt w mieście ze sforą groźnych psów nie potrafi sobie poradzić.
- 08.02.2012 16:52

Najgorzej jest przy markecie \"Biedronka”. – Przy skrzyżowaniu al. Jana Pawła II i Orzechowej nadal atakują. Najpierw zostałam zaatakowana w październiku. Po raz kolejny wczoraj wieczorem. Jeden z psów ugryzł mnie w nogę. Nie uszkodził skóry, ale jest siniak. Czy trzeba czekać, aż wydarzy się jakaś tragedia?! – napisała na naszym internetowym Karla.
Sprawa nie jest obca strażnikom miejskim. Komendant Artur Żukowski potwierdza, że \"co pewien czas strażnicy interweniują”. Tak było we wtorek, gdy została tu pogryziona jedna z przechodzących tędy kobiet.
– Zawiadomiliśmy kierownika schroniska o potrzebie wyłapania psów przy \"Biedronce”, ale kiedy patrol zajechał na miejsce, już ich nie było – mówi Artur Żukowski, komendant Straży Miejskiej w Białej Podlaskiej. I dodaje: – Strażnicy wielokrotnie prosili pracowników marketu i sąsiednich hurtowni, aby nie karmiono bezpańskich psów. Ale niektórzy nadal to robią.
W bialskim schronisku dla bezdomnych zwierząt przebywa obecnie 340 psów. Marek Pawłowski, kierownik \"Azylu” przyznaje, iż psy grasujące obok \"Biedronki” wyjątkowo ciężko złapać. – Nie pomaga nawet strzelanie z nabojów usypiających. Trafiony kundel ucieka, a środek zaczyna działać dopiero po 15 minutach. Raz odłowiliśmy tam psa, ale w schronisku sforsował kojec i jak kot przeszedł przez trzy siatki wysokie na 1,80 cm – opowiada Pawłowski.
Tłumaczenia Pawłowskiego nie przekonują urzędników. Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta podkreśla, że oczekuje od kierownika schroniska bardziej zdecydowanych działań. – Dajemy 300 tys. zł rocznie na \"Azyl”. Kupiliśmy samochód i sprzęt do chwytania psów – mówi Roman Siekierka.
Według naczelnika psy przychodzą do Białej z okolicznych wsi. Dlatego władze gminy też powinny się nimi zająć.
Nie zgadza się z tym Wiesław Panasiuk, wójt gminy Biała Podlaska. – To mieszkańcy miasta wyrzucają na wsiach psy. My za odłowienie i zabranie każdego kundla musimy płacić firmie ze Skórca około 1000 zł. W mieście taka usługa kosztuje aż 1300 zł. W dodatku schronisko żąda od nas, abyśmy zakupili kwatery dla psów – żali się wójt.
Schronisko liczy na pomoc
\"Azyl” potrzebuje suchej słomy w belach, garnków, koców, kołder i suchej karmy oraz kaszy. Dary można przynosić do schroniska przy ul. Olszowej 4 w Białej Podlaskiej. tel./fax: (083) 344 51 37, e-mail: bialapodlaska@schronisko.net
Reklama













Komentarze