Reklama
Podlasie jeszcze piękniejsze z siodła
Powiat radzyński chce rozwijać agroturystykę poprzez promocję rekreacji konnej. – Przygotowujemy szlak, który poprowadzi po największych atrakcjach naszego regionu – informuje Bogdan Sozoniuk z radzyńskiego starostwa. Pierwsi jeźdźcy mogą pojechać doliną Tyśmienicy już w przyszłym roku.
- 12.03.2012 18:49

Szlak jeździecki powstanie w ramach stworzonego przez powiat projektu promocji i rozwoju turystyki \"Radzyńska Kraina Serdeczności”. – Chcemy wytyczyć go tak, by mogły skorzystać na nim wszystkie gminy powiatu – dodaje Sozoniuk. Pomysłodawcy liczą, że dzięki rekreacji jeździeckiej ruch turystyczny w regionie nabierze tempa.
– W założeniu bazą dla szlaku będą gospodarstwa agroturystyczne. Chcemy, żeby do projektu włączyły się osoby, które prowadzą taką działalność. Skorzystają również rolnicy. Mogą udostępniać podróżującym swoje stajnie. Z kolei właściciele stadnin mogliby wynająć swoje wierzchowce pod opieką fachowego instruktora czy organizować kursy nauki jazdy. Pokonanie całego szlaku zajmie 2-3 dni. Przez ten czas podróżni będą musieli się gdzieś zatrzymać, odpocząć, zjeść i, nie ukrywajmy, również wydać swoje pieniądze – mówi Sozoniuk.
Powiat stara się obecnie o pozyskanie środków na wykonanie niezbędnej infrastruktury i oznakowanie. – Przy szlaku powstaną tablice informacyjne, wiaty do odpoczynku i miejsca do obozowania. Wydamy również przewodnik. Chcemy też wykorzystać infrastrukturę nadleśnictwa radzyńskiego i lubartowskiego. Wstępnie szacujemy, że wystarczy nam 50 tys. zł, połowa może zostać dofinansowana ze środków unijnych – wyliczają w powiecie radzyńskim.
Radzyński szlak byłby drugim tego typu w województwie lubelskim. Pierwszym i jednym z najdłuższych w Polsce jest liczący 280 km Poleski Szlak Konny. Jego trasa została opracowana przez Regionalne Towarzystwo Gminy Sawin przy współpracy z Ośrodkiem Jeździecko-Hodowlanym \"Żurawiejka” z Bukowy Małej. – Niestety, turystyka konna nie rozwija się tak szybko, jak zakładaliśmy. Wciągu ostatnich lat na szlaku przybyły zaledwie dwie stajnie. To skutki kryzysu. W wielu agroturystycznych miejscowościach naszego regionu z roku na rok spada liczba turystów. Bardzo niewielu stać na wynajęcie instruktora z wierzchowcem – mówi Zbigniew Żurawicz z Ośrodka Jeździecko-Hodowlanego \"Żurawiejka”.
Reklama













Komentarze