Reklama
Chełmianka – KS Zaczernie 1:2, remis Orląt w Przemyślu
Nie takiej inauguracji rundy wiosennej spodziewali się kibice Chełmianki. Podopieczni Waldemara Wiatra byli lepszą drużyną od KS Zaczernie, ale przez głupie błędy w obronie i nieskuteczność w ataku przegrali 1:2.
- 18.03.2012 16:05

Od pierwszego gwizdka częściej przy piłce utrzymywali się gospodarze i już po kwadransie gry powinno być 1:0.
Jarosław Wyroślak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali, ale zupełnie się pogubił i nie zdołał wpakować piłki do siatki. Kilka minut później źle zachował się Łukasz Dyczko, który mógł zrobić z piłką wszystko, ale stracił ją na rzecz Tomasza Płonki, który wycofał piłkę do Krzysztofa Bima i ten pewnym strzałem wyprowadził ekipę Zaczernia na prowadzenie.
Fani miejscowych nie zdążyli jeszcze pogodzić się ze straconym golem, a już było 0:2. Tym razem kontrę przyjezdnych sfinalizował Damian Wolański. Mimo fatalnych dwóch minut \"biało-zieloni” się nie załamali i ruszyli do zdecydowanych ataków.
Niewiele do szczęścia zabrakło Danielowi Krakiewiczowi, którego strzał poszybował tuż obok słupka rywali. A po kilkudziesięciu sekundach kolejną wymarzoną okazję miał Wyroślak. Tym razem z kilku metrów uderzył głową, ale trafił w słupek.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmieniał. Atakowali gracze trenera Wiatra, a przeciwnicy bronili niemal całym zespołem korzystnego wyniku. W 58 min odżyły jednak nadzieje wśród gospodarzy. Ładnie skrzydłem urwał się Marcin Gregorowicz i dograł do Marcina Kasperka, a ten dopełnił tylko formalności.
W 72 minucie padł drugi gol dla drużyny z Chełma po zagraniu Gregorowicza piłkę do własnej bramki wpakował jeden z graczy gości, ale sędzia nie uznał tego trafienia z powodu pozycji spalonej. W samej końcówce szansę na rehabilitację dostał Wyroślak, ale w sobotę wyraźnie nie miał swojego dnia, bo uderzył obok słupka.
Chełmianka Chełm – KS Zaczernie 1:2 (0:2)
Bramki: Kasperek (58) – Blim (20), Wolański (21).
Chełmianka: Szokaluk – Siatka, Dyczko, Krzyżak, Tywoniuk, Krakiewicz, Wieczorek (58 Gregorowicz), Słomka (46 Kogut), Kasperek (75 Drob), Fajman, Wyroślak.
KS: Kukulski – Polak, Dynia (90 Szyszka), Róg, Brogowski, Weres, Ryniewicz, Gilar (58 Kapuściński), Blim (65 Hajnas), Wolański (78 Szala), Płonka.
Żółte kartki: Wyroślak (Chełmianka) – Weres, Róg, Kukulski, Szala, Kapuściński (Zaczernie)
Sędziował: Artur Krasowski (Biała Podlaska). Widzów: 650.
Niespodziewanie tylko jeden punkt z Przemyśla przywieźli podopieczni Zbigniewa Grzesiaka. Orlęta do przerwy przegrywały 0:1, ale po zmianie stron punkt gościom uratował pięknym uderzeniem z około 30 metrów Rafał Borysiuk.
Patrząc przed pierwszym gwizdkiem na tabelę można było uznać za zdecydowanego faworyta gości. \"Biało-zieloni” byli w końcu wiceliderem, a Polonia zajmowała ostatnie miejsce.
Na boisku nie było jednak tego widać, bo przeważali gospodarze i powinni prowadzić przynajmniej dwoma bramkami, ale Mateusz Wanat przestrzelił z około 20 m. Okazji nie zmarnował za to Aleksandr Rozman i od 33 minuty było 1:0.
Po przerwie gra Orląt wyglądała nieco lepiej i pojawiły się szanse na gole. Andrzej Danielak trafił w poprzeczkę, ale punkt gościom zapewniło uderzenie \"w okienko” Borysiuka.
– Jechaliśmy na mecz z Polonią po zwycięstwo, ale patrząc na przebieg spotkania powinniśmy być zadowoleni z remisu. W pierwszej połowie gospodarze nas zdominowali i mieli szanse na kolejne bramki. Po przerwie prezentowaliśmy się lepiej i udało się wyrównać – ocenia trener Zbigniew Grzesiak.
Polonia Przemyśl – Orlęta Radzyń Podlaski 1:1 (1:0)
Bramki: Rozman (33) – Borysiuk (70)
Polonia: Cisek – Barszczak, Sobol, Smaluch, Sokił, Riabyj, Gwóźdź, Kazek, Wanat (90 Peryżok), Rozman, Romaniuk (60 Wołyński).
Orlęta: Stężała – Kazubski (83 Zmorzyński), Zarzecki, Nowik, Kuśmirek, Borysiuk, Pliszka (60 Kępa), Piotrowicz, Król (60 Wróblewski), Danielak (90 Puła), Michalczuk.
Żółte kartki: Barszczak (P) – Kępa (O).
Sędziował: Mariusz Antosz (Tarnobrzeg). Widzów: 300.
Reklama
















Komentarze