Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Zimny okład na wstrząśnienie mózgu w przedszkolu. Ojciec zawiadomił policję

Gdy 3,5-letnia Maja uderzyła się w głowę, przedszkolanki zrobiły jej zimny okład. Zdaniem rodziców, to zbyt mało. Kilka godzin później dziewczynka trafiła do szpitala. Sprawą zajmuje się policja.
Zimny okład na wstrząśnienie mózgu w przedszkolu. Ojciec zawiadomił policję
- Dziecko z urazem głowy przetrzymali przez 5-6 godzin. Nikt nawet nie zadzwonił. To nie jest zaniedbanie, tylko głupota - denerwuje się pan Grzegorz, ojciec małej Mai.

Ostatni piątek Maja jak zwykle spędziła w Gminnym Przedszkolu w Końskowoli. Gdy po południu mama zabierała ją do domu, usłyszała, że "dziewczynka miała pechowy dzień i nabiła sobie guza”. Przedszkolanki zrobiły jej zimny okład, po którym 3,5-latka wróciła do zajęć. Po powrocie do domu Maja zaczęła narzekać na nudności i ból głowy. Rodzice natychmiast zawieźli ją na izbę przyjęć puławskiego szpitala.

Lekarze podejrzewają wstrząśnienie mózgu. Maja dostała leki i kroplówkę. Cały weekend spędziła w szpitalu na obserwacji.

Dyrektor przedszkola przekonuje, że zachowanie nauczycielek było zgodne z przepisami. - Nauczycielka zrobiła zimny okład, po którym Maja wróciła do zabawy. Na nic się nie skarżyła - tłumaczy Anna Próchniak, dyrektor Gminnego Przedszkola w Końskowoli. - Gdyby straciła przytomność, zadzwonilibyśmy po pogotowie. Jeśli byśmy zauważyli jakiekolwiek niepokojące oznaki, to natychmiast byśmy powiadomili rodziców - zapewnia. I dodaje, że dziećmi opiekuje się nauczycielka z 35-letnim stażem pracy i nieposzlakowaną opinią.Wójt gminy Końskowola nie chce komentować zachowania nauczycielek. - O sprawie dowiedziałem się dopiero dzisiaj. To zbyt wcześnie na ocenę tego co się stało - mówi Stanisław Gołębiowski. - Ale wiem, że dzieci znajdują się pod opieką doświadczonych nauczycielek. Nie sądzę, żeby cokolwiek zaniedbały.

Klasycznym objawem wstrząśnienia mózgu jest utrata przytomności i tzw. niepamięć wsteczna, czyli rodzaj mini-amnezji. Kierownictwo przedszkola zapewnia, że u małej Mai niczego takiego nie zaobserwowano. Czasami pierwsze objawy po urazach głową mogą pojawić się dopiero kilka godzin później.

Ojciec dziecka podkreśla, że nie ma pretensji do pracowników przedszkola o to, że doszło do wypadku. Zarzuca im jednak zbagatelizowanie sprawy. Wczoraj, tuż po odebraniu dziecka ze szpitala, złożył w Komendzie Powiatowej Policji w Puławach zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama