Po tygodniu spędzonym na fotelu lidera Orlęta Radzyń Podlaski znowu będą musiały gonić rywali. W niedzielę podopieczni Zbigniewa Grzesiaka po wyrównanym meczu przegrali 0:1 z Tomasovią i spadli na drugie miejsce w tabeli. Prowadzi Siarka Tarnobrzeg z przewagą dwóch punktów nad „biało-zielonymi”.
Igor Paskiw (z prawej) zdobył jedynego gola dla Tomasovii w meczu z Orlętami (KAMIL KMIEĆ)
W podstawowym składzie gości zabrakło w Tomaszowie Lubelskim dwóch napastników: Jurija Michalczuka i Andrzeja Danielaka. I ich brak był bardzo widoczny.
W pierwszej połowie kibice obejrzeli spotkanie, które toczyło się przede wszystkim w środkowej strefie boiska. Niewiele było też klarownych sytuacji pod obiema bramkami. Po kwadransie gry dośrodkowanie Patryka Słotwińskiego próbował przedłużyć Igor Paskiw i ku zaskoczeniu wszystkich obecnych na stadionie piłka wylądowała w siatce Krzysztofa Stężały, który chyba niepotrzebnie zrobił krok do przodu.
Kolejne minuty upłynęły zawodnikom przede wszystkim na walce z trudnymi warunkami, bo nad stadionem przeszła prawdziwa burza śnieżna.
Do przerwy skończyło się skromnym prowadzeniem miejscowych. A po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Niby przeważały Orlęta, ale praktycznie nic z tego nie wynikało. „biało-zieloni” praktycznie przez 45 minut bili głową w mur.
Nie pomógł nawet Michalczuk, który pojawił się na murawie. Najlepszy strzelec III ligi lubelsko-podkarpackiej nie trenował cały tydzień z powodu choroby i było to po nim widać. Dopiero w samej końcówce Rafał Borysiuk uderzył ładnie z rzutu wolnego, a Piotr Waśkiewicz odbił piłkę przed siebie. W pobliżu nie było jednak nikogo, kto dobiłby piłkę z bliska do bramki Tomasovii. W efekcie po nudnym meczu gracze Bohdana Bławackiego zapisali na swoim koncie kolejne trzy „oczka”. W sumie w trzech kolejkach wywalczyli siedem punktów.
– Bardziej sprawiedliwy były remis, ale niestety nieco przypadkowy gol wystarczył, żebyśmy przegrali w Tomaszowie 0:1. Dlatego mamy lekki niedosyt, bo punkt zawsze były lepszy niż niewielka porażka. Ogólnie nie był to wielkie spotkanie.
Gospodarze od zdobycia bramki praktycznie skoncentrowali się na defensywie. Nam brakowało w niedzielę głównie Andrzeja Danielaka, bo bardzo pomocna mogłaby być jego siła fizyczna w walce z obrońcami rywali. Niestety nie było takiej możliwości. Dodatkowo Jurij Michalczuk też nie był w pełni sił i w efekcie nasza siła w ataku nie była zbyt duża – ocenia trener Orląt Zbigniew Grzesiak.
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Orlęta Radzyń Podlaski 1:0 (1:0)
Bramka: Paskiw (15).
Tomasovia: Waśkiewicz – Żurawski, Joniec, Chwała, Skiba (44 Baran), Kozyra, Słotwiński, Zatorski, Raczkiewicz (90 Zdybek), Wawryca (46 Szafrański), Paskiw (86 Nowosad).
Orlęta: Stężała – Kazubski, Nowik, Zarzecki, Wróblewski, Ptaszyński (65 Puła), Borysiuk, Kępa (46 Zmorzyński), Piotrowicz, Pliszka (60 Wójcik), Król (46 Michalczuk).
Żółte kartki: Ptaszyński, Nowik (Orlęta).
Czerwona kartka: Słotwiński (Tomasovia, 86 minuta, za faul).
Sędziował: Michał Rogowski (Chełm). Widzów: 350.
Komentarze