Łukasz Misztal (Wisła Puławy): Siedem punktów brałbym w ciemno
ROZMOWA Z Łukaszem Misztalem, piłkarzem Wisły Puławy
- 09.04.2012 00:15

• O której ostatecznie musieliście wstać, żeby o godz. 11 zagrać w Nowym Dworze ze Świtem?
– W moim przypadku było to około 5. Pół godziny później wyjechaliśmy z Lublina, a godzinę później z Puław. Trochę wcześnie, ale jak widać nie przeszkodziło nam to jednak w odniesieniu zwycięstwa.
• Wasze zwycięstwo w sobotnim spotkaniu było zasłużone?
– Wydaje mi się, że tak. Chociaż pewnie co innego będą mówić zawodnicy gospodarzy. Moim zdaniem mieliśmy jednak więcej sytuacji pod bramką rywali, a do tego były to całkiem dobre okazje. Już w pierwszej połowie niewiele zabrakło do szczęścia przy dobitkach Konrada Nowaka i Rafała Kycko. Po przerwie były kolejne okazje i wreszcie za którymś razem piłka wpadła do siatki Świtu.
• Pan tuż po rozpoczęciu drugiej połowy też mógł wpisać się na listę strzelców, czego zabrakło?
– Rzeczywiście miałem bardzo dobrą szansę na gola. Chciałem przyjąć lewą nogą i od razu minąć bramkarza. Niestety piłka mi odskoczyła i golkiper przeciwników okazał się szybszy.
• Końcówka zawodów była nerwowa?
– W ostatnich minutach Świt grał już na aferę, a my staraliśmy się wybijać piłkę. Klarownych sytuacji już jednak nie było i udało się dowieźć korzystny rezultat. Zdajemy sobie sprawę, że nie było to wielkie widowisko, ale dla nas liczyły się przede wszystkim punkty.
• Spodziewaliście się, że w trzech pierwszych spotkaniach uzbieracie siedem punktów?
– P rawdę mówiąc, gdyby ktoś mi powiedział przed rozpoczęciem rundy, że po trzech kolejkach będziemy mieli na koncie tyle „oczek” to brałbym to w ciemno. Cieszy fakt, że po raz trzeci z rzędu nie straciliśmy bramki, a do tego, że udaje nam się coś strzelać. Zdobywamy po jednym golu, ale jak dla mnie może tak zostać do końca sezonu, jeżeli nadal będziemy wygrywać.
• Presja na początku rundy była bardzo duża, teraz możecie chyba trochę odetchnąć i podchodzić do kolejnych meczów z większym luzem?
– Ciśnienie na pewno było, bo nie mieliśmy się czym szczycić. Byliśmy przecież na ostatnim miejscu w tabeli. Teraz jednak udało się szybko odskoczyć od ostatnich miejsc i zbliżyć się do środka tabeli. Mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy.
Reklama
















Komentarze