Zlecenie na zabójstwo żony. Koniec procesu rolników spod Kocka
Stanisław K. spod Kocka w więzieniu przesiedział już 25 lat. W czwartek prokurator zażądał dla niego dożywocia. Proces zakończył się w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Wyrok zostanie ogłoszony w piątek.
- 19.04.2012 18:22

Chodzi o głośną sprawę zabójstwa na zlecenie 59-letniej mieszkanki warszawskiego Ursynowa. Na ławie oskarżonych zasiedli czterej mężczyźni. Trzej pochodzą ze wsi Krępy pod Kockiem.
Halina L. została uduszona paskiem we własnym mieszkaniu 18 stycznia ub. roku. Do mieszkańców małej wsi pod Kockiem policję doprowadził telefon, który zniknął z mieszkania zamordowanej. Po kilku miesiącach został aktywowany. Dzięki temu policjanci dotarli do wielokrotnie karanego Stanisława K. i Mirosława G., rolników z Krępy. Prokuratura oskarżyła ich o zabójstwo.
O zlecenie im morderstwa został oskarżony Andrzej L., były mąż Haliny L. Zabójstwo żony planował od lat. Stanisławowi K. przekazał w ratach 25 tys. zł. Miało mu się to zwrócić, bo po śmierci żony wystąpił o 21 tys. zł ubezpieczenia z jej polisy.
Mieszkaniec Warszawy skontaktował się z rolnikami spod Kocka przez wspólnego znajomego Grzegorza F. To 46-letni pracownik firmy budowlanej, który pochodzi z Krępy.
Warszawskiemu sądowi udało się przeprowadzić proces zaledwie w ciągu kilku tygodni. Na ostatniej rozprawie prokurator zażądał najwyższego wyroku – dożywocia dla Stanisława K., 25-lat więzienia dla Andrzeja L., 15-lat dla Mirosława G., 8 lat dla Grzegorza G. Temu ostatniemu prokuratura zarzuca pomocnictwo w zabójstwie: miał skontaktować zleceniodawcę morderstwa z rolnikami spod Kocka i pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy.
Stanisław K. twierdził w sądzie, że chce sprawiedliwego wyroku. Mirosław G. domagał się uniewinnienia od dokonania zabójstwa. – Myślał, że jedzie do Warszawy, żeby nastraszyć kobietę, nie wiedział, że chodzi o jej zamordowanie – przekonywał sąd jego adwokat Andrzej Latoch.
Reklama
















Komentarze