Piłkarze Lublinianki wygrali w niedzielę osiemnasty mecz w tym sezonie. Lider nie miał problemów z pokonaniem ostatniego w tabeli Startu, choć na strzeleckie fajerwerki gości kibice musieli poczekać do drugiej połowy.
MAREK WIECZERZAK
22.04.2012 20:14
Kapitan Lublinianki Maciej Sebastianiuk w Krasnymstawie został zmieniony już po I połowie (WOJCIECH
Wydawalo się, że mecz w Krasnymstawie będzie dla gości spacerkiem. Już w 2 min spotkania Łukasz Gromba pokonał bramkarza Startu.
Ale podopieczni trenera Sławomira Kosiora nie załalami się tą sytuacją i doprowadzili do remisu. Gola zdobył Tomasz Maśluch, który potwierdził, iż gra w okręgówce to dla niego za niskie progi.
Start nie cieszył się jednak długo z wyniku, bo podrażnieni lublinianie szybko wyszli na prowadzenie po golu Erwina Sobiecha. Lider klasyfikacji strzelców przełamał się tym samym, po paru nieskutecznych meczach. Na tym emocje się nie skończyły.
– Tuż przed przerwą mogliśmy wyrównać na 2:2 – opisuje Maciej Smolira, kierownik Startu. – Tomek Maśluch trafił w poprzeczkę, a dobitka Sebastiana Sadowskiego przeszła obok słupka. Gdyby to nam wpadło to w drugiej połowie mogłoby być jeszcze rożnie.
W przerwie trener Lublinianki dał odpocząć Maciejowi Sebastianiukowi i Arturowi Sadowskiemu. W ich miejsce na boisku pojawili się Rafał Krupski i Mateusz Majewski. Lider szybko pokazał, że nie zamierza dzielić się punktami z outsiderem. Trafienie Gromby z karnego, tuż po rozpoczęciu drugiej połowy rozwiało marzenia gospodarzy na dobry wynik.
– Pierwszą połowę mieliśmy super, w drugiej zeszło z nas powietrze. Doszła też kontuzja Karola Stępniewskiego, po jego zejściu z boiska posypała nam się obrona. Ta porażka była wkalkulowana, choć jest moim zdaniem za wysoka – uważa Smolira.
– W pierwszej połowie Start rzeczywiście miał ze trzy sytuacje bramkowe, ale po zmianie stron zupełnie go zdominowaliśmy – mówi Marek Sadowski, trener Lublinianki-Wieniawy.
– Strzeliliśmy cztery gole, a mogliśmy jeszcze więcej. Dokonałem w przerwie dwóch zmian nie dlatego, że ci zawodnicy grali źle, ale wyglądali po prostu trochę gorzej fizycznie od pozostałych.
Start Krasnystaw – Lublinianka-Wieniawa Lublin 1:6 (1:2)
Bramki: Maśluch (27) – Gromba (2, 50 z karnego), E. Sobiech (35), Gołociński (55), Boniaszczuk (65), Kłyk (70).
Start: Szpak – Stępniewski (60 Bielak), Rachwał, Łuczyn, Banaszkiewicz, Szostak, Chariasz, Błaszczak (46 Szponar), Maśluch, Nowakowski, S. Sadowski.
Lublinianka: Mańka – Gołociński, Paździor, Mazurek, Boniaszczuk, Sebastianiuk (46 Krupski), Kucharski, Gąsior (70 Jeż), E. Sobiech, Artur Sadowski (46 Majewski), Gromba (70 Kłyk).
Żółta kartka: Szostak (S). Sędziował: Grzegorz Jakuszko (Biała Podlaska). Widzów: 400.
Piłkarze Sparty wygrali jedenasty mecz w tym sezonie. Wczoraj zespół z Rejowca Fabrycznego nie pokazał swoim kibicom niczego specjalnego.
– Ale najważniejsze są punkty – podkreśla Zbigniew Wójcik, trener gospodarzy.
– W tym spotkaniu było dużo dymu bez ognia. Podlasie przyjechało do nas w dziesięciu, ale przez cały czas trzymało się dzielnie. Jedyny gol padł przypadkowo. Piotrek Filutowski chciał dośrodkować, a przerzucił bramkarza Podlasia i piłka wylądowała w siatce – dodaje szkoleniowiec.
Sparta Rejowiec Fabryczny – Podlasie II Biała Podlaska 1:0 (0:0)
Bramka: Filutowski (55).
Sparta: Koleniec – Kister, Bodys, Pawelec, R. Krasnowski, Sawicki (50 A. Rutkowski), Góra, Filutowski, Dąbrowski, K. Rutkowski, Głowacki (46 Ziarkowski).
Podlasie II: Gabryszak – Szymański, Gawroński, Kacik, Ł. Jaszczyński, Iwańczuk, Różanowski, Szpański, Paszkowski, Baczewski.
Żółte kartki: Filutowski, A. Rutkowski, Kiste (S). Sędziował: Mariusz Złotnicki (Lublin). Widzów: 200.
Komentarze