Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lubelski Węgiel KMŻ słabo rozpoczął nowy sezon

Po dwóch ligowych meczach żużlowcy Lubelskiego Węgla KMŻ mają na swoim koncie dwie porażki i zajmują ostatnie miejsce w tabeli. W klubie nie ma paniki. Wszyscy liczą, że od meczu z Ostrovią „Koziołki” rozpoczną marsz w górę.
Lubelski Węgiel KMŻ słabo rozpoczął nowy sezon
Trener Lubelskiego Węgla KMŻ Grzegorz Dzikowski z optymizmem patrzy w przyszłość (JACEK ŚWIERCZYŃSKI
Życie beniaminka zazwyczaj nie jest łatwe, ale lubelscy kibice nie spodziewali się tak słabego początku w wykonaniu swojej drużyny. KMŻ najpierw oddał punkty Orłowi Łódź, a potem Lechmie Start Gniezno. – Nie tak to miało wyglądać – przyznaje Grzegorz Dzikowski, trener lubelskich żużlowców. – Ale pamiętajmy też, że pierwotnie mieliśmy jechać pierwsze mecze u siebie. Zmiany w terminarzu miały wpływ na naszą obecną sytuację. Miejscem w tabeli się jednak nie przejmuję, bo to dopiero początek i wszystko jeszcze możemy zmienić. Okazja do marszu w górę tabeli nadarzy się 6 maja, kiedy KMŻ pojedzie wreszcie na własnym torze z Ostrovią Ostrów Wielkopolski (godz. 19). Jeśli lublinianie zaprezentują się tak jak w minioną niedzielę w Gnieźnie to punkty zostaną przy Al. Zygmuntowskich. – W meczach z Orłem i Startem pojechały dwie całkowicie inne drużyny. O Łodzi chcę jak najszybciej zapomnieć, choć zawodnicy powinni o tym pamiętać, żeby wyciągać wnioski na przyszłość. W Gnieźnie pokazali to, czego od nich oczekuję. Myślę, że zmierzamy w dobrym kierunku. Chcemy zbudować solidne podstawy, żeby w przyszłym sezonie walczyć o ekstraligę, o ile w tym roku się nie uda – mówi Dzikowski. W Gnieźnie w składzie KMŻ znowu zabrakło miejsca dla Karola Barana, choć początkowo miał zastąpić Madsa Korneliussena. – Zmieniłem skład po piątkowym sparingu z Rawiczem, na którym Karol okazał się słabszy od pozostałych zawodników. Dlatego nie miałem gwarancji, iż pojedzie dobrze w pięciu biegach. A ja muszę mieć zawodnika przygotowanego na sto procent, i to na sześć startów – przyznaje szkoleniowiec „Koziołków”. Baran podpadł Dzikowskiemu, bo w trakcie przygotowań do sezonu nie pojawił się na żadnym treningu i sparingu zespołu. – Stąd też jego forma fizyczna oraz przygotowanie sprzętowe były wielką niewiadomą. Kibice mogą się dziwić niektórym decyzjom przy ustalaniu składu, ale nie wiedzą pewnych rzeczy o zawodnikach, które ja wiem – podkreśla trener KMŻ Lublin. Teraz wszyscy skupiają się już na ligowym meczu z Ostrovią. Przetarciem przed tą potyczką ma być trening 2 maja, być może z udziałem zawodników z PGE Marmy Rzeszów. – Pojeździmy około dwóch godzin. I na pewno wieczorem, przy światłach, żeby zawodnicy się do nich przyzwyczaili – zapowiada trener Dzikowski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama