W sobotę w Tarnobrzeg zmierzyły się: trzecia w tabeli Siarka i lider z Radzynia Podlaskiego. Orlęta zaprezentowały się jednak bardzo słabo w pierwszej połowie i zasłużenie przegrały ze swoim rywalem w walce o awans 1:3.
28.04.2012 22:42
Fragment meczu w Tarnobrzegu, który Siarka wygrała 3:1. (Grzegorz Lipiec/Echo Dnia)
Zawody były rozstrzygnięte już po pół godzinie gry. Ostre strzelanie gospodarzy rozpoczął Jacek Rożek, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową zaskoczyć Krzysztofa Stężałę.
Drużyna Zbigniewa Grzesiaka nie zdążyła się otrząsnąć po tym ciosie, a już dostała następny. W 21 min Rożek wycofał piłkę do Jacka Kurantego, a ten uderzył precyzyjnie tuż przy słupku i było 2:0. Jak się okazało to wcale nie był koniec popisów Siarki.
W 30 min Bartosz Madeja przymierzył do siatki gości bezpośrednio z rzutu wolnego, po tym jak chwilę wcześniej Robert Kazubski faulował w powietrznym pojedynku Tomasza Wolana.
Kilka chwil później niewiele do szczęścia zabrakło Kazubskiemu, ale obrońca Orląt spudłował dosłownie z kilku metrów.
Po koszmarnej pierwszej połowie radzynianie wzięli się w garść i po przerwie na boisku zameldowała się zupełnie inna drużyna. Już 180 sekund po wznowieniu gry Jurij Michalczuk okazał się najsprytniejszy w polu karnym przeciwników i w zamieszaniu podbramkowym wepchnął piłkę do siatki Łukasza Ćwiczaka.
Role w drugiej odsłonie zdecydowanie się odwróciły, bo to przyjezdni atakowali. A Siarka przez 45 minut oddała tym razem ledwie... jeden i to niecelny strzał.
Po stronie zespołu trenera Grzesiaka najbliżej szczęścia byli Marek Piotrowicz i Konrad Król. Strzał tego pierwszego z rzutu wolnego obronił jednak Łukasz Ćwiczak. Król z kolei huknął minimalnie nad bramką.
Siarka Tarnobrzeg – Orlęta Radzyń Podlaski 3:1 (3:0)
Bramki: Rożek (15), Kuranty (21), Madeja (30) - Michalczuk (48).
Siarka: Ćwiczak – Duda , Beszczyński, Jakubiec, Bażant (76 Zalewski), Kuranty, Madeja (85 Łukawski), Hynowski, Kabata, Rożek (67 Kwieciński), Wolan (84 Korzępa).
Orlęta: Stężała – Kazubski, Borysiuk, Zarzecki (62 Ptaszyński), Kuśmirek, Król, Pliszka (46 Wróblewski), Wójcik, Piotrowicz (80 Zmorzyński), Danielak (60 Puła), Michalczuk.
Żółta kartka: Duda (Siarka).
Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 700.
Lepiej w sobotę spisali się gracze z Białej Podlaskiej. Podlasie dopisało do swojego konta kolejne trzy punkty za zwycięstwo nad KS Zaczernie (2:1).
W pierwszej połowie podopieczni Władimira Geworkjana zdecydowanie przeważali, ale nie potrafili wykorzystać wielu dogodnych okazji.
Kilka razy pudłował Wojciech Hołoweńko. po krótkim rogu uderzał Paweł Komar, a Łukasz Mirończuk probował szczęścia po strzale głową. Najlepszą okazję przed przerwą mieli jednak goście za sprawą Damiana Wolańskiego, który przegrał jednak pojedynek sam na sam z Adamem Wasilukiem.
W drugiej połowie wynik otworzyło Zaczernie, po tym jak Wolański znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie, po czym z bliska trafił na 0:1.
Bialczanie długo trzymali swoich kibiców w niepewności, ale wreszcie między 75, a 78 minutą skutecznością błysnął Hołoweńko.
Filigranowy napastnik najpierw zamienił idealne dośrodkowanie Pawła Jędrzejuka na gola wyrównującego po strzale głową. Już 180 sekund później ten sam gracz wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Po chwili 20-latek miał szansę na hat-tricka, ale nie wykorzystał "setki". Dzięki wygranej Podlasie zmniejszyło stratę do lidera tabeli (Avii Swidnik) do trzech punktów.
Podlasie Biała Podlaska - KS Zaczernie 2:1 (0:0)
Bramki: Hołoweńko (75, 78) - Wolański (55).
Podlasie: Wasiluk - Komar, Adamiuk, Mirończuk, Jędrzejuk, Sobiczewski, Litwiniuk, Maksymiuk, Jesionek (64 Szpański), Hołoweńko, Sawtyruk (46 Gawroński).
Zaczernie: Kukulski - Polak, Kapuściński (64 Dynia), Brogowski, 4 Róg, Gilar, Hajnas (81 Szala), Ryniewicz, Blim (55 Bukała), Szyszko, Wolański.
Żółte kartki: Maksymiuk, Litwiniuk, Hołoweńko, Komar (Podlasie) - Hajnas, Kapuściński (Zaczernie).
Sędziował: Hubert Ripper (Lublin). Widzów: 750.
Komentarze